Technologia4 min czytaniaEngadget

Bethesda wyłącza serwery The Elder Scrolls: Blades już 30 czerwca

P
Redakcja Pixelift0 views
Udostępnij
Bethesda wyłącza serwery The Elder Scrolls: Blades już 30 czerwca

Foto: Engadget

Dokładnie 30 czerwca Bethesda definitywnie wyłączy serwery The Elder Scrolls: Blades, kończąc sześcioletnią historię tego mobilnego spin-offu. Produkcja zniknęła już z ofert App Store, Google Play oraz Nintendo Store, co oznacza brak możliwości nowych instalacji przed ostatecznym zamknięciem. Choć gra w fazie Early Access przyciągnęła ponad milion użytkowników iOS w zaledwie tydzień, ostatecznie nie powtórzyła sukcesu głównych odsłon serii, mierząc się z krytyką za powtarzalność i agresywne microtransactions. Dla aktywnych graczy Bethesda przygotowała swoiste pożegnanie: darmowe pakiety Gems i Sigils oraz obniżkę cen wszystkich przedmiotów w sklepie wewnątrz gry do symbolicznej jednej jednostki waluty. Decyzja ta wpisuje się w szerszą strategię wydawcy, który niedawno wygasił inny projekt – karciankę The Elder Scrolls: Legends. Z perspektywy użytkowników globalnych jest to jasny sygnał, że rynek Free-to-Play staje się coraz bardziej bezwzględny dla tytułów, które nie utrzymują wysokiego zaangażowania przez lata. Fani uniwersum Tamriel na urządzeniach mobilnych muszą teraz przenieść swoją uwagę na nowszy tytuł, The Elder Scrolls: Castles, który pozostaje jedyną aktywnie wspieraną alternatywą w tym ekosystemie. Wyłączenie Blades to kolejny dowód na to, że nawet potężne IP nie gwarantuje przetrwania w modelu live-service bez ciągłej ewolucji mechanik.

Mobilny rynek gier bywa bezlitosny nawet dla gigantów branży, o czym właśnie przekonała się Bethesda Game Studios. Wydawca oficjalnie ogłosił, że 30 czerwca serwery The Elder Scrolls: Blades zostaną na stałe wyłączone. To koniec sześcioletniej przygody tytułu, który miał przenieść magię Tamriel do kieszeni milionów graczy, a ostatecznie stał się kolejnym przykładem na to, że znana marka nie gwarantuje sukcesu w modelu free-to-play.

Decyzja o zamknięciu projektu nie jest nagłym ruchem, a raczej finalizacją procesu wygaszania produkcji. Gra została już usunięta z cyfrowych witryn App Store oraz Google Play, a także zniknęła z oferty Nintendo Store. Dla garstki najbardziej oddanych fanów, którzy wciąż przemierzali mroczne lochy w poszukiwaniu rzadkiego ekwipunku, wiadomość ta oznacza konieczność pożegnania się ze swoimi postaciami w ciągu najbliższych miesięcy.

Hojne pożegnanie w cieniu nieuchronnego końca

Bethesda, chcąc złagodzić gorycz zamknięcia serwerów, przygotowała dla aktywnych użytkowników swoisty "pakiet pożegnalny". Gracze otrzymają darmowy zestaw walut w postaci Gems oraz Sigils. Co więcej, ekonomia gry została całkowicie zdemolowana w ramach ostatniego aktu hojności – wszystkie przedmioty wewnątrzgrowym sklepie są obecnie dostępne za symboliczną cenę jednego Gema lub Sigila.

Ten ruch pozwala graczom na przetestowanie najpotężniejszego rynsztunku i mechanik, które wcześniej mogły znajdować się poza ich zasięgiem finansowym lub wymagały żmudnego grindu. Jest to jednak gest czysto symboliczny, biorąc pod uwagę, że cały postęp i zakupione dobra wyparują wraz z nadejściem lipca. To klasyczna strategia "wyprzedaży wszystkiego" stosowana w produkcjach typu live-service, które nie zdołały utrzymać rentowności.

Sceneria z gry The Elder Scrolls: Blades ukazująca mroczny loch
The Elder Scrolls: Blades odchodzi do historii po sześciu latach obecności na rynku.

Od miliona pobrań do krytyki na Metacritic

Patrząc wstecz, The Elder Scrolls: Blades miało obiecujący start. W pierwszym tygodniu fazy early access w 2019 roku, wersję na iOS pobrało ponad milion użytkowników. Oficjalna premiera na Androida, iOS oraz konsolę Nintendo Switch w 2020 roku miała ugruntować pozycję tytułu jako pełnoprawnego dungeon-crawlera z segmentu premium-mobile. Niestety, entuzjazm szybko opadł, gdy gracze zderzyli się z agresywnym systemem monetyzacji.

Recenzenci nie zostawili na tytule suchej nitki, co zaowocowało oceną "Generally Unfavorable" w serwisie Metacritic. Główne zarzuty dotyczyły:

  • Powtarzalności pętli rozgrywki, która szybko stawała się nużąca.
  • Inwazyjnych mikropłatności blokujących postęp w grze.
  • Zbyt uproszczonego systemu walki w porównaniu do głównych odsłon serii.
  • Długiego czasu oczekiwania na otwieranie skrzyń z łupami (mechanika, która stała się symbolem chciwości w mobilnym gamingu).

Mimo prób ratowania gry aktualizacjami i portem na Switcha, Blades nigdy nie zbliżyło się do komercyjnego sukcesu takich gigantów jak Skyrim czy Fallout 4. Bethesda najwyraźniej uznała, że dalsze utrzymywanie infrastruktury dla "dziesiątek graczy" jest po prostu nieopłacalne.

Trend zamykania mobilnych spin-offów Bethesdy

Upadek The Elder Scrolls: Blades wpisuje się w szerszą strategię Bethesdy, która systematycznie czyści swoje portfolio z mniej dochodowych projektów mobilnych. Warto przypomnieć losy karcianki The Elder Scrolls: Legends. Rozwój tego tytułu został wstrzymany już w 2019 roku, a ostateczne wyłączenie serwerów nastąpiło w styczniu 2025 roku. Blades dzieli ten sam los, co sugeruje, że wydawca przesuwa zasoby w stronę nowszych lub bardziej perspektywicznych projektów.

Dla fanów uniwersum TES, którzy nie wyobrażają sobie rozstania z mobilnym formatem, jedyną alternatywą pozostaje The Elder Scrolls: Castles. To produkcja o zupełnie innym charakterze, nawiązująca mechaniką do Fallout Shelter, skupiająca się na zarządzaniu zamkiem i dynastią, a nie na bezpośredniej eksploracji lochów. Castles zdaje się lepiej pasować do krótkich sesji mobilnych, unikając błędów swojego poprzednika, który próbował być zbyt ambitny w kwestii oprawy, zapominając o fundamentach satysfakcjonującej rozgrywki.

Logo The Elder Scrolls
Marka The Elder Scrolls pozostaje silna, ale jej mobilne eksperymenty przechodzą weryfikację rynkową.

Koniec ery eksperymentów z lochami 3D na smartfonach

Zamknięcie The Elder Scrolls: Blades to jasny sygnał dla branży: gracze mobilni, choć przyzwyczajeni do modelu free-to-play, coraz rzadziej akceptują tytuły, które próbują imitować doświadczenie z konsol stacjonarnych, jednocześnie krępując użytkownika sztucznymi barierami ekonomicznymi. Blades próbowało przenieść grafikę wysokiej jakości na małe ekrany, ale zapomniało, że sercem serii The Elder Scrolls zawsze była wolność, a nie korytarzowa powtarzalność.

Można przypuszczać, że Bethesda wyciągnie lekcję z tej porażki przy projektowaniu kolejnych interaktywnych doświadczeń w ramach swoich kluczowych marek. Skupienie się na The Elder Scrolls: Castles pokazuje zwrot w stronę prostszych, bardziej "uzależniających" mechanik zarządzania, które historycznie sprawdzały się na smartfonach znacznie lepiej niż próby odtworzenia pełnokrwistych RPG-ów akcji. 30 czerwca zamknie się pewien rozdział, który pokazał, że nawet najpotężniejsze IP musi ustąpić przed twardymi prawami mobilnej ekonomii.

Źródło: Engadget
Udostępnij

Komentarze

Loading...