Starship może przewieźć Oriona na Księżyc, gdy NASA rozważa porzucenie SLS po Artemis V

Foto: The Register
NASA rozważa drastyczną zmianę architektury programu Artemis — zamiast wysyłać kapsułę Orion na Księżyc za pomocą kosztownego i opóźnionego systemu SLS, mogłaby wykorzystać do tego Starshipa SpaceX. Według Bloomberg'a plan zakłada, że Orion startowałby na orbicie ziemskiej z SLS, następnie dokował by do Starshipa, który przewiozłby załogę do Księżyca — począwszy od misji Artemis V. Zmiana odzwierciedla rosnące napięcia budżetowe i zmianę kierunku pod nowym szefem NASA, Jaredem Isaacmanem, który chce przyspieszić tempo lotów. SLS, choć pomyślnie wysłał bezzałogową misję na Księżyc, pozostaje znacznie opóźniony i przekroczył budżet. Wykorzystanie go jedynie jako promu do orbity ziemskiej drastycznie ograniczyłoby jego rolę. Pozostaje jednak kluczowy problem: Starship jeszcze nie osiągnął orbity. Kolejny test zaplanowano na kwiecień. Jeśli się powiedzie, pojazd będzie miał zaledwie dwa lata na przygotowanie do misji księżycowej w 2028 roku — to bardzo napięty harmonogram dla niezweryfikowanej technologii.
NASA stoi w punkcie zwrotnym swojego programu powrotu na Księżyc. Według doniesień agencji Bloomberga, administracja kosmiczna rozważa radykalną zmianę podejścia do misji Artemis — zamiast polegać wyłącznie na Space Launch System (SLS), chce wykorzystać Starship od SpaceX do transportu kapsuły Orion na Księżyc. To nie jest już spekulacja czy odległa możliwość. Źródła bliskie negocjacjom sugerują, że decyzja może być praktycznie przesądzona. Jeśli to się potwierdzi, będzie to jeden z największych zwrotów w historii programu Artemis — i jednocześnie wyraźny sygnał, że NASA gotowa jest porzucić wielomiliardowe inwestycje w tradycyjne rozwiązania na rzecz bardziej elastycznych i tańszych alternatyw.
Dla branży kosmicznej to moment przełomowy. SLS, czyli gigantyczna rakieta, którą NASA budowała przez lata i na którą wydała dziesiątki miliardów dolarów, może zostać ograniczona do roli zwykłego promem na niską orbitę Ziemi. To oznaczałoby nie tylko zmianę w harmonogramie, ale fundamentalną reorganizację całej strategii powrotu ludzkości na Księżyc. Starship, który wciąż nie osiągnął pełnej zdolności orbitalnej, miałby stać się kluczowym elementem misji załogowych do Księżyca już w 2028 roku.
Historia tego zwrotu zaczyna się od finansów i ambicji. Nowy administrator NASA, Jared Isaacman — były klient SpaceX, który sam latał w kosmos — przejął stanowisko z jasną wizją: przyspieszenie tempa misji i bardziej racjonalne wydatkowanie budżetu. Jego poprzednicy żonglowali harmonogramami i priorytetami, ale Isaacman podszedł do problemu inaczej. Zamiast bronić status quo, zaczął myśleć jak biznesmen — co jeśli zamiast budować droższe rozwiązania, skorzystamy z tego, co już istnieje lub powstaje szybciej?
Czytaj też
SLS: Wspaniały projekt, który stracił momentum
Space Launch System to technologiczny monument — i zarazem symbol problemów, które nękają wielkie projekty rządowe. Rakieta rzeczywiście się urodziła. W listopadzie 2022 roku SLS wyniósł niezałogową misję Artemis I na Księżyc, co było sukcesem inżynierskim. Jednak sukces ten przyszedł po latach opóźnień, przekroczenia budżetu i niekończących się zmian specyfikacji. Koszt samego pierwszego lotu oscyluje wokół 4 miliardów dolarów — to więcej niż kilka całych programów kosmicznych razem wziętych.
Problem polega na tym, że SLS nie jest mobilnym rozwiązaniem. To rakieta zbudowana do jednego celu — wynoszenia kapsuły Orion. Jej architektura, oparta na paliwie stałym z czasów wahadłowca, jest niezmiennie droga w operacji. Każdy lot wymaga ogromnych przygotowań, specjalistycznej infrastruktury i zespołów inżynierów. Porównując to do Starship — pojazdu wielokrotnego użytku, który ma być tańszy i szybszy w przygotowaniu — różnica jest oczywista. Boeing, główny wykonawca SLS, chronił swoją dotację, ale nawet wewnątrz NASA coraz więcej głosów mówiło: może to nie jest droga do przodu.
Dodajmy do tego fakt, że Artemis II, drugi lot SLS, został przesunięty już kilkakrotnie. Pierwotnie miał być w 2021 roku, teraz mówi się o 2026 lub nawet później. Każde opóźnienie to kolejne miliardy wydane na utrzymanie infrastruktury i zespołów. Tymczasem Starship robi postępy — testy są coraz bliżej osiągnięcia pełnej zdolności orbitalnej. Dla Isaacmana, który przychodzi z branży komercyjnej, gdzie szybkość i efektywność to norma, to było nie do zaakceptowania.
Orion zostaje, ale podróż się zmienia
Kluczowe jest zrozumienie, że w tym scenariuszu Orion nie jest zastępowana. NASA nie porzuca swojej zaawansowanej kapsuły powrotnej — i ma to sens. Orion to rezultat lat badań nad bezpiecznym powrotem z prędkościami księżycowymi. Posiada osłonę termiczną zdolną do wytrzymania temperatury ponad 3000 stopni Celsjusza. Starship, pomimo swojej wielkości i możliwości, nie ma systemu awaryjnego dla załogi ani nie jest certyfikowany do takich warunków powrotu.
Proponowany scenariusz wygląda następująco: Orion startuje z Ziemi na SLS, osiąga niską orbitę Ziemi. W tym punkcie spotyka się ze Starshipem, który już tam czeka. Załoga przechodzi do Starshipa, który transportuje ich do orbity księżycowej. Tam ponownie przechodzą do Oriona, który wykonuje ostateczną fazę misji — landing i powrót. To nie jest eleganckie rozwiązanie z punktu widzenia inżyniera, ale z punktu widzenia ekonomiki jest brutalne: zmniejsza się liczba lotów SLS, a Starship — który i tak musi być gotowy do misji księżycowych — pracuje na pełne możliwości.
Problem w tym, że to rozwiązanie jest techniczne skomplikowane. Stykownie w orbicie, transfer załogi w warunach mikrograwizacji, synchronizacja systemów — to wszystko wymaga testów i certyfikacji. NASA będzie musiała opracować nowe procedury, przeszkolić astronautów, a wszystko to przy jednoczesnym utrzymaniu harmonogramu. Jednak porównując to do budowania nowego systemu transportu od zera, to wydaje się wykonalne.
Harmonogram Artemis w permanentnej reorganizacji
Nowy administrator NASA przepisał harmonogram misji Artemis praktycznie od podstaw. Artemis III, pierwotnie zaplanowana jako pierwszy landing, stała się teraz misją testową na niskiej orbicie Ziemi — analogią do Apollo 9, które testowało Moduł Księżycowy przed Apollo 11. Rzeczywisty landing przesunął się na Artemis IV w 2028 roku, z możliwością Artemis V w tym samym roku. To tempo jest agresywne, ale możliwe — jeśli rzeczy pójdą zgodnie z planem.
Kluczowe jest pytanie: kiedy Starship będzie gotowy? Następny test lotu zaplanowany jest na kwiecień 2026 roku. Jeśli się powiedzie — co oznacza osiągnięcie orbity i powrót — to daje NASA dwa lata na przygotowanie pojazdu do roli transportu załogi księżycowej. To nie jest dużo czasu, ale SpaceX historycznie przyspieszał swoje projekty, gdy pojawiła się motywacja finansowa i merytoryczna. Starship był już testowany wielokrotnie, jego architektura jest znana, a głównym wyzwaniem jest teraz powtarzalność i niezawodność.
Jednak tutaj pojawia się element niepewności. Starship to wciąż eksperymentalna maszyna. Każdy test to lekcja, a każda lekcja to potencjalne opóźnienie. Jeśli kwiecień 2026 nie przyniesie sukcesu, harmonogram Artemis znowu się przesunie. NASA wie o tym i pewnie ma plany awaryjne — może to być przesunięcie na 2029 rok lub powrót do większego wykorzystania SLS.
Blue Origin i New Glenn: trzeci gracz w grze
W scenariuszu, w którym SLS byłby całkowicie porzucony, pojawia się alternatywa: Blue Origin New Glenn. Ta rakieta, wciąż w fazie zaawansowanej konstrukcji, ma zdolność wynoszenia do 45 ton na niską orbitę — wystarczająco dla Oriona i jego europejskiego modułu serwisowego. New Glenn nie jest jeszcze gotowy, ale Blue Origin twierdzi, że pierwszy lot nastąpi w 2025 roku (chociaż to może być optymistyczne).
Dla NASA to oznacza opcje. Jeśli Starship napotka poważne problemy, New Glenn byłby zarabiającym na czasie rozwiązaniem. Jednak Blue Origin nie ma doświadczenia w misjach załogowych na taką skalę, a certyfikacja człowieka zajmuje lata. Starship, mimo że jest młodszy, ma już więcej doświadczenia w testach z elementami systemu ratunkowego i powrotnym. Z tego powodu Starship wydaje się bardziej prawdopodobnym wyborem.
Dla Boeinga, głównego wykonawcy SLS, to wiadomość deprymująca. Jeśli SLS zostanie ograniczona do jednego lub dwóch lotów, a następnie wycofana, Boeing straci główną źródło przychodów z kontraktów rządowych. Jednak Boeing jest zbyt duży i ma zbyt wiele powiązań politycznych, aby zostać całkowicie wyeliminowany — prawdopodobnie znajdzie sobie inne role w programach NASA lub będzie lobbować za utrzymaniem SLS w jakiejś formie.
Przeszkody techniczne i polityczne
Scenariusz z Starshipem nie jest pewny — daleko od tego. Pierwszą przeszkodą jest czysta fizyka. Starship musi być w stanie bezpiecznie powieźć załogę w warunkach, które nigdy wcześniej nie były testowane na tym pojazdu. System ratunkowy, procedury awaryjne, certyfikacja bezpieczeństwa — wszystko to musi być zatwierdzane przez federalne agencje. NASA nie może po prostu wysłać astronautów na eksperymentalny pojazd, bez względu na to, jak obiecujący wydaje się projekt.
Drugą przeszkodą jest Kongres. SLS ma silne poparcie polityczne. Rakieta jest budowana w kilkunastu stanach, co oznacza, że wielu polityków ma osobisty interes w jej finansowaniu. Porzucenie SLS po Artemis V byłoby polityczną bitwą. Jednak administracja Isaacmana ma argument: pieniądze. Jeśli można zaoszczędzić miliardy dolarów rocznie, używając Starship zamiast SLS, to argument finansowy może być wystarczająco silny, aby przeforsować zmianę.
Trzecią przeszkodą jest skalowanie. Starship musi być testowany w warunkach orbitalnych, a następnie przygotowany do misji księżycowych. To wymaga nie tylko inżynierii, ale także odpowiednich instalacji, personelu i czasu. SpaceX ma doświadczenie w przyspieszaniu projektów, ale prawo fizyki i ekonomiki są nieubłagane. Jeśli coś się nie uda, opóźnienia będą mierzone w latach, a koszty mogą eksplodować.
Ekonomika: dlaczego to ma sens biznesowo
Pomimo wyzwań, logika ekonomiczna tego planu jest przytłaczająca. Starship jest projektowany jako pojazd wielokrotnego użytku, co oznacza, że każły kolejny lot powinien być tańszy niż poprzedni. SLS, z drugiej strony, to pojazd jednorazowego użytku — każdy lot wymaga budowy nowego. Szacunki kosztów Starship'a na lot to od 100 do 300 milionów dolarów (choć SpaceX twierdzi, że może być jeszcze taniej w przyszłości). SLS kosztuje miliard dolarów plus za lot.
Jeśli NASA może zaoszczędzić kilka miliardów dolarów rocznie, przesuwając się na Starship, to są to pieniądze, które mogą być zainwestowane w inne projekty — nowe stacje kosmiczne, eksploracja Marsa, badania naukowe. Dla administracji, która musi uzasadniać wydatki przed Kongresem, to jest potężny argument. Isaacman zdaje się rozumieć tę dynamikę — jego tło biznesowe daje mu perspektywę, którą tradycyjni urzędnicy NASA mogą nie mieć.
Jednak trzeba być szczerym: to jest hazard. Stawianie programu powrotu na Księżyc na pojazdu, który wciąż nie osiągnął pełnej zdolności orbitalnej, to ryzykowne posunięcie. Jeśli Starship zawiedzie, NASA będzie musiała wrócić do SLS lub szukać zupełnie nowego rozwiązania. Politycznie byłoby to katastrofą — kosztowną i wstydliwą. Ale czasami największe innowacje wymagają ryzyka, a Isaacman wydaje się być gotów je podjąć.
Przyszłość programu Artemis w stanie fluktuacji
Co z tego wynika? NASA pozostaje na rozdrożu. Decyzja o Starship nie jest jeszcze ostateczna — Bloomberg powołuje się na źródła, ale oficjalnie NASA się nie wypowiedziała. Jednak fakt, że takie rozmowy się toczą, mówi nam wiele. Tradycyjne podejście do eksploracji kosmosu — wielkie, federalne projekty, długie harmonogramy, ogromne budżety — zmienia się na naszych oczach. Komercyjni gracze, tacy jak SpaceX, Blue Origin i inni, zaczynają dyktować tempo.
Artemis V, jeśli odbędzie się w 2028 roku z Starship, będzie przełomowym momentem. Nie tylko dlatego, że ludzie wylądują na Księżycu, ale dlatego, że będzie to pierwszy raz, gdy komercyjny pojazd kosmiczny będzie przewoził załogę w tak odległą i niebezpieczną misję. To będzie sygnał, że era wyłącznie rządowych programów kosmicznych dobiegła końca. Przyszłość należy do tych, którzy mogą być szybsi, tańsi i bardziej elastyczni — cechy, które SpaceX konsekwentnie wykazuje.
Jednak ostateczna rzeczywistość jest taka: ścieżka NASA powrotu na Księżyc pozostaje głęboko niestabilna. Każda nowa administracja, każdy nowy administrator, każde przesunięcie budżetu — to wszystko może zmienić plan. Starship może stać się kluczem do Księżyca, albo może okazać się kolejnym projektem, który nie spełnił obietnic. Jedyne, co jest pewne, to że historia eksploracji kosmosu pisze się na nowo, a my obserwujemy ten proces w czasie rzeczywistym.
Więcej z kategorii Branża
Alibaba zmniejsza kadrę o 34% w 2025 roku, stawiając na sztuczną inteligencję
OpenAI tworzy desktopową super aplikację, łączącą ChatGPT, przeglądarkę i Codex
Współzałożyciel, pracownik i kontrahent Super Micro przemycali chipy Nvidia do Chin - oskarżają prokuratorzy USA
Apollo's Sambur mówi, że problemy AI oprogramowania będą się utrzymywać, wskazując na "bardzo duże niewiadome"
Podobne artykuły

JD.com konkuruje z Amazon w Europie, chińscy giganci e-commerce wychodzą na świat
16 mar
Były prezes Ubera Kalanick przemianowuje Atoms i rozszerza działalność na górnictwo i transport
13 mar
Nvidia może wkrótce ujawnić zupełnie nowy chip AI. Bliższy rzut oka na 20-miliardową inwestycję
13 mar

