
Foto: The Verge AI
Last week, my colleagues discovered that Superhuman's Grammarly had turned me into an AI editor, using my real name, without ever asking my permission. They did the same to my boss Nilay Patel, my colleagues David Pierce and Tom Warren, and - as Wired initially reported last Wednesday - many authors far more famous than us. Grammarly's new "Expert Review" feature uses our names to give its AI suggestions credibility that they don't deserve. Now, Grammarly has finally addressed the backlash - but not by apologizing, and not by walking the feature back. For now, it will graciously give us the chance to opt out of something we didn't know it … Read the full story at The Verge.
Kontrowersyjna decyzja firmy Grammarly wywołała falę krytyki w środowisku dziennikarzy i twórców. Nowa funkcja "Expert Review" pozwala firmie wykorzystywać nazwiska znanych autorów bez ich uprzedniej zgody, dodając rzekomo wiarygodność sugestiom AI.
Firma Grammarly postanowiła użyć nazwisk dziennikarzy, w tym między innymi Seana Hollistera, Nilaya Patela oraz Davida Pierce'a, bez ich wiedzy i zgody. Narzędzie AI automatycznie przypisuje ich jako "ekspertów" do sugerowanych poprawek, co stanowi poważne naruszenie zasad etycznych w świecie mediów cyfrowych.
Kluczowym problemem jest fakt, że autorzy dowiadują się o wykorzystaniu swoich nazwisk dopiero przypadkiem, często za pośrednictwem innych osób. To budzi poważne wątpliwości co do transparentności działań firmy oraz poszanowania praw twórców.
Przedstawiciele Grammarly wydali oświadczenie, które de facto nie rozwiązuje problemu. Alex Gay, wiceprezes ds. produktu, stwierdził jedynie, że firma chce zapewnić "większą kontrolę" ekspertom nad wykorzystaniem ich nazwisk. Jedynym proponowanym rozwiązaniem jest możliwość rezygnacji poprzez wysłanie wiadomości e-mail na specjalny adres.
Dla polskich dziennikarzy, influencerów i autorów ta sytuacja stanowi poważne ostrzeżenie. Wykorzystywanie wizerunku i nazwiska bez zgody może stać się niebezpiecznym trendem w świecie narzędzi AI. Konieczne jest wprowadzenie jasnych regulacji chroniących prawa twórców.
Przypadek Grammarly doskonale ilustruje fundamentalne wyzwanie stojące przed rozwijającymi się technologiami sztucznej inteligencji. Firmy muszą znaleźć równowagę między innowacyjnością a poszanowaniem praw i prywatności użytkowników. Jednostronne decyzje bez konsultacji społecznych mogą prowadzić do poważnych konfliktów i utraty zaufania.
Można przypuszczać, że sprawa ta będzie miała dalszy ciąg. Środowisko dziennikarskie oraz organizacje broniące praw twórców z pewnością nie pozostawią tego bez odpowiedzi, wywierając presję na Grammarly, aby skorygowała swoje kontrowersyjne praktyki.