Co się dzieje z Donut Lab? Przyszłość studia pod znakiem zapytania
Foto: Engadget
100 000 cykli ładowania, pełna bateria w 6 minut i żywotność liczona w setkach lat – takie parametry obiecuje fińsko-estoński startup Donut Lab, twierdząc, że stworzył „świętego Graala” energetyki. Podczas targów CES 2026 firma ogłosiła powstanie pierwszego na świecie w pełni stałego ogniwa (all-solid-state battery), które ma posiadać gęstość energii na poziomie 400 Wh/kg, czyli dwukrotnie wyższą niż najlepsze obecnie akumulatory litowo-jonowe. Co więcej, technologia ta ma bazować na tanich, powszechnie dostępnych materiałach, eliminując zależność od metali ziem rzadkich. Mimo tych rewolucyjnych zapowiedzi, branżowi eksperci pozostają sceptyczni, wytykając brak twardych dowodów naukowych oraz szczegółów dotyczących procesów produkcyjnych. Donut Lab, będący oddziałem producenta motocykli Verge Motorcycles, deklaruje gotowość do masowej skali, podczas gdy rynkowi giganci, jak CATL, planują pierwsze ograniczone serie podobnych ogniw dopiero na 2027 rok. Dla globalnych użytkowników sukces tej technologii oznaczałby radykalne obniżenie cen pojazdów elektrycznych, koniec lęku o zasięg oraz eliminację ryzyka pożarów dzięki usunięciu płynnych elektrolitów. Jeśli jednak obietnice te okażą się jedynie sprawnym marketingiem, mogą znacząco podważyć zaufanie inwestorów do sektora czystych technologii. Zamiast przełomu w zasilaniu, otrzymamy kolejną lekcję o tym, że w fizyce rzadko zdarzają się darmowe obiady.
W styczniu świat technologii obiegła elektryzująca wiadomość: fińsko-estoński startup Donut Lab ogłosił opracowanie „świętego Graala” energetyki — w pełni funkcjonalnego akumulatora typu solid-state. Obietnice były wręcz niewiarygodne: ogniwo wykonane z tanich, powszechnie dostępnych materiałów, ładujące się do pełna w kilka minut i zdolne do pracy przez setki lat. Gdyby te deklaracje okazały się prawdą, branża automotive i elektroniki użytkowej przeszłaby natychmiastową rewolucję. Jednak im mocniej firma stara się udowodnić swoją rację, tym więcej krytycznych głosów i wątpliwości pojawia się w przestrzeni publicznej.
Sytuacja wokół Donut Lab przypomina technologiczny thriller, w którym granica między przełomem a manipulacją zaciera się z każdym kolejnym tygodniem. Po miesiącach analizowania ich publicznych pokazów i raportów, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z niezwykle sprawnie wyreżyserowanym spektaklem, który zamiast dostarczać twardych dowodów, mnoży kolejne znaki zapytania.
Obietnica, która ma zmienić zasady gry
Tradycyjne akumulatory litowo-jonowe, choć zdominowały rynek, borykają się z istotnymi ograniczeniami. Wykorzystują płynne lub żelowe elektrolity, które są podatne na tzw. ucieczkę termiczną (thermal runaway), prowadzącą do pożarów. Wymagają też precyzyjnego zarządzania temperaturą. Technologia solid-state eliminuje te problemy, zastępując ciecz ciałem stałym. Teoretycznie oznacza to wyższą gęstość energii, mniejszą wagę i znacznie wyższy poziom bezpieczeństwa. Podczas gdy giganci tacy jak CATL zapowiadają małoskalową produkcję takich ogniw dopiero na rok 2027, Donut Lab twierdzi, że ich produkt jest gotowy do montażu w pojazdach seryjnych już teraz.
Czytaj też
Specyfikacja techniczna przedstawiona przez startup brzmi jak lista życzeń inżyniera przyszłości. Firma deklaruje gęstość energii na poziomie 400 Wh/kg — to niemal dwukrotnie więcej niż oferują najlepsze dostępne dziś ogniwa litowo-jonowe. Jeszcze bardziej szokująca jest trwałość: zamiast standardowych 1000 cykli ładowania, Donut Lab obiecuje ich aż 100 000. Dodajmy do tego ładowanie od 0 do 80% w pięć minut oraz zdolność do pracy w ekstremalnych temperaturach od -30 do 100 stopni Celsjusza, a otrzymamy produkt, który mógłby całkowicie wyeliminować zależność od metali ziem rzadkich i zrewolucjonizować transport globalny.

Eksperci mówią o oszustwie
Tak śmiałe twierdzenia spotkały się z natychmiastową i miażdżącą reakcją branży. Yang Hongqin, dyrektor generalny chińskiego producenta baterii Svolt, stwierdził wprost, że każdy, kto ma choćby podstawowe pojęcie o technologii, uzna to za oszustwo. Podobnego zdania jest Ulderico Ulissi z ramienia CATL, który określił sprawę jako „ewidentnie fałszywą”. W odpowiedzi CEO Donut Lab, Marko Lehtimäki, zarzucił krytykom arogancję i zasugerował, że ich opinie wynikają z obawy przed utratą dominacji rynkowej.
Wątpliwości budzi również przeszłość samego Lehtimäkiego. W maju 2025 roku ogłosił on powstanie startupu AI o nazwie ASILAB, twierdząc, że stworzył „syntetyczny odpowiednik ludzkiego mózgu” — projekt ASINOID. Do dziś nie ma jednak dowodów na to, by ktokolwiek uzyskał dostęp do tej technologii, co tylko podsyca sceptycyzm wobec jego nowych rewelacji w dziedzinie akumulatorów. Branżowe media, od MIT Tech Review po InsideEVs, podchodzą do rewelacji Donut Lab z ogromnym dystansem, wytykając brak publikacji naukowych i transparentności.
Weryfikacja przez VTT i kontrowersyjne testy
Aby uciszyć krytyków, Donut Lab uruchomiło stronę IDonutBelieve.com, gdzie publikuje cotygodniowe raporty z testów przeprowadzonych przez VTT Finland — państwową organizację badawczą. Należy jednak zauważyć, że VTT pełni tu rolę jedynie wykonawcy zleconych testów na dostarczonych próbkach i nie certyfikuje technologii jako takiej. Raporty te, zamiast rozwiać wątpliwości, dostarczyły pożywki dla kolejnych teorii.
- Test 1: Wykazano zdolność do szybkiego ładowania przy zachowaniu niemal 100% pojemności.
- Test 2: Podczas rozładowywania w wysokiej temperaturze ogniwo straciło próżnię i spuchło. Firma twierdzi, że to wina opakowania, a nie samej chemii baterii.
- Test 3: Próba udowodnienia, że ogniwo nie jest superkondensatorem. Po 10 dniach bezczynności bateria utrzymała ładunek, co teoretycznie potwierdza jej charakter chemiczny.
- Test 5: Uszkodzone (spuchnięte) ogniwo poddano 50 cyklom ładowania. Choć pojemność spadła o połowę, a grubość wzrosła o 17%, Donut Lab chwali się, że bateria nie eksplodowała, co w przypadku litu byłoby niemal pewne.
Marketingowy teatr czy technologiczny przełom?
Najbardziej intrygującym aspektem działalności Donut Lab jest ich ścisły związek z firmą Verge Motorcycles, producentem futurystycznych motocykli z silnikami bezpiastowymi. Verge ogłosiło już, że model TS Pro Gen 2 będzie wyposażony w nowe ogniwa solid-state, oferując zasięg do 600 km. Co ciekawe, ogłoszenie gotowości do wysyłki nastąpiło 31 marca, czyli w ostatnim możliwym dniu obiecanego pierwszego kwartału 2026 roku. Dzień później firma opublikowała wideo, które zaczynało się od „przyznania się” do oszustwa, co okazało się jedynie dziwnym żartem primaaprilisowym.
Analizując strategię Donut Lab, widać wyraźną chęć rzucenia wyzwania całemu establishmentowi technologicznemu. Zamiast tradycyjnej ścieżki certyfikacji i publikacji w pismach naukowych, firma wybrała agresywny marketing i konfrontację z ekspertami. Takie podejście rzadko kończy się sukcesem w branży, w której liczą się twarde dane i powtarzalność wyników. Choć wyniki testów VTT pokazują pewne interesujące właściwości dostarczonych ogniw, to ich degradacja już po kilku cyklach w trudnych warunkach stoi w jaskrawej sprzeczności z obietnicą 100 000 cykli żywotności.
Moja prognoza jest sceptyczna: Donut Lab prawdopodobnie dysponuje ciekawym prototypem o charakterystyce hybrydowej (być może zbliżonej do superkondensatorów o wysokiej gęstości), ale ich obietnice o „gotowości do masowej produkcji” i „setkach lat trwałości” są mocno przesadzone. Branża bateryjna nie wybacza braku transparentności, a historia technologii zna wiele startupów, które spłonęły na ołtarzu zbyt ambitnych obietnic. Jeśli w ciągu najbliższych miesięcy na drogach nie pojawią się realne motocykle Verge z tymi ogniwami, które faktycznie będą trzymać parametry, Donut Lab przejdzie do historii jako kolejny ambitny, ale niewiarygodny projekt.
Więcej z kategorii Technologia
Podobne artykuły

Robotyczny Olaf od Disney umiera – to najzabawniejsza rzecz w 2026 roku
7h
Nvidia udostępnia poprawkę skracającą czas oczekiwania na „kompilację shaderów” w grach PC
9h
Nadal korzystasz z iOS 18? Zainstaluj tę krytyczną aktualizację jak najszybciej
10h




