Sztuczna inteligencja4 min czytaniaThe Verge AI

Nowe reklamy Pixel 10 od Google sprawiły, że zapytałem: „chwila, CO oni chcą sprzedać?”

P
Redakcja Pixelift1 views
Udostępnij
Nowe reklamy Pixel 10 od Google sprawiły, że zapytałem: „chwila, CO oni chcą sprzedać?”

Foto: The Verge AI

Zdjęcie z wakacji, które jest wierutnym kłamstwem, oraz narracja przypominająca monolog seryjnego mordercy z serialu „Ty” – tak Google promuje flagowca Pixel 10 w swoich najnowszych spotach. Gigant technologiczny wywołał falę kontrowersji reklamą funkcji 100x Zoom, w której sugeruje, że jeśli widok z wynajętego pokoju hotelowego rozczarowuje, użytkownik powinien po prostu „przybliżyć” go cyfrowo i oszukać bliskich, udając, że był bliżej atrakcji niż w rzeczywistości. Co więcej, drobny druk w reklamie przyznaje, że prezentowane efekty są symulowane, a do ich uzyskania wykorzystano dodatkowy osprzęt. Druga z reklam, zatytułowana „Moving on”, przyjmuje perspektywę porzuconego smartfona, jednak jej mroczny, niemal obsesyjny ton budzi u odbiorców skojarzenia z cyfrowym stalkingiem zamiast sentymentalnego pożegnania. Dla użytkowników na całym świecie to wyraźny sygnał, że granica między kreatywną edycją a fabrykowaniem rzeczywistości za pomocą AI staje się niebezpiecznie cienka. Zamiast ułatwiać życie, nowe funkcje Pixel 10 stawiają pytania o autentyczność mobilnej fotografii i etykę marketingu, który promuje życie w cyfrowej iluzji. Google ryzykuje wizerunkowy kryzys, sugerując, że najważniejszą funkcją nowoczesnego telefonu jest zdolność do sprawnego manipulowania faktami.

Kłamstwo w służbie idealnych wakacji

Pierwszy z nowych spotów, zatytułowany **„With 100x Zoom”**, uderza w czuły punkt każdego turysty: rozczarowanie ofertą wynajmu wakacyjnego. Scenariusz jest prosty – firma wynajmująca pokoje mija się z prawdą, obiecując zapierający dech w piersiach widok, który w rzeczywistości okazuje się być oddalony o mile. Zamiast jednak piętnować nieuczciwość wynajmującego, Google proponuje rozwiązanie: odpowiedz kłamstwem na kłamstwo. Dzięki funkcji **100x Zoom** w modelach **Pixel 10 Pro** i **Pixel 10 Pro XL**, użytkownik może przybliżyć odległy krajobraz tak bardzo, by na zdjęciu wyglądał, jakby znajdował się tuż za oknem. Opis filmu na YouTube nie pozostawia złudzeń co do intencji producenta: nawet jeśli obiecywany widok jest mile stąd, teraz możesz „wyzoomować” sobie drogę do fotografii, która sprawi, że będziesz wyglądać, jakbyś tam był. To fascynujący, a zarazem niepokojący kierunek, w którym technologia zamiast dokumentować nasze przeżycia, służy do fabrykowania ich lepszej wersji dla znajomych i rodziny.
Reklama Google Pixel 10 Pro z funkcją zoomu
Google promuje funkcję 100x Zoom jako narzędzie do korygowania rozczarowującej rzeczywistości.
Warto jednak zwrócić uwagę na drobną czcionkę, która pojawia się w reklamie. Google otwarcie przyznaje, że prezentowane sekwencje są „symulowane” i służą wyłącznie celom ilustracyjnym. Co więcej, do uzyskania pokazanych efektów użyto „dodatkowego sprzętu”, co stawia pod znakiem zapytania autentyczność możliwości samego telefonu w rękach przeciętnego użytkownika. To klasyczny paradoks współczesnej fotografii mobilnej: sprzedajemy Ci narzędzie do tworzenia „prawdy”, ale nasza reklama tej prawdy jest sfałszowana.

Głos zza grobu starego smartfona

Druga reklama, o tytule **„Moving on”**, uderza w zupełnie inne, znacznie mroczniejsze tony. 30-sekundowy spot jest prowadzony z perspektywy... porzuconego telefonu. Choć w założeniu miało to być zapewne zabawne lub nostalgiczne, efekt końcowy przypomina monologi Joe Goldberga z serialu „You”. Sposób, w jaki męski głos opisuje relację z właścicielką, budzi skojarzenia z obsesyjnym prześladowcą, a nie z porzuconym gadżetem. Skrypt reklamy jest wręcz podręcznikowym przykładem narracji typu stalking: „Od momentu, gdy się poznaliśmy, chodziliśmy wszędzie razem. Myślałem, że jestem twoim światem. Ale potem poczułaś, że już cię nie rozumiem. I zaczęłaś flirtować z myślą o czymś nowym”. Gdy w finale słyszymy: „Chciałaś kogoś mądrzejszego... wciąż staram się to przetworzyć”, trudno nie odnieść wrażenia, że Google niechcący stworzyło postać AI-prześladowcy, który obserwuje każdy krok swojej byłej użytkowniczki.

Sztuczna inteligencja przepisuje internet i nasze wspomnienia

Działania Google wpisują się w szerszy trend, w którym AI przestaje być tylko pomocnikiem, a staje się narzędziem do całkowitego redefiniowania treści. W serii Pixel 10 generatywna sztuczna inteligencja została zaimplementowana bezpośrednio w aplikacji aparatu, co pozwala na manipulacje, o których wcześniej mogliśmy tylko marzyć (lub których mogliśmy się obawiać). Podczas gdy automatyzacja zadań przez Gemini wciąż bywa powolna i toporna, to w sferze wizualnej Google idzie na całość.
  • Pixel 10 Pro i 10 Pro XL oferują zaawansowane funkcje zoomu, które wymagają wsparcia dodatkowego hardware'u do pełnej demonstracji.
  • Narracja reklamowa przesuwa się z „uwieczniania chwil” w stronę „kreowania pożądanych narracji”.
  • Personalizacja AI przez Gemini staje się standardem, co widać w agresywnej kampanii promującej „inteligentniejsze” urządzenia.
Problem z taką strategią polega na tym, że podkopuje ona zaufanie do obrazu cyfrowego jako takiego. Jeśli producent telefonu zachęca nas do okłamywania bliskich za pomocą technologii, to gdzie kończy się kreatywność, a zaczyna zwykłe oszustwo? Google zdaje się ignorować te dylematy, stawiając na pierwszym miejscu efekt „wow” i przewagę technologiczną nad konkurencją, taką jak nadchodzący Galaxy S26, który w branżowych kuluarach już teraz bywa nazywany „fotograficznym koszmarem” ze względu na nadmierne przetwarzanie obrazu.

Nowa era cyfrowej nieszczerości

Moim zdaniem, nowe reklamy Google są objawem głębszego kryzysu tożsamości marek technologicznych w erze AI. Przez lata smartfony były oknem na świat; teraz stają się filtrem, który ten świat ma upiększać, nawet za cenę prawdy. Promowanie 100x Zoom jako narzędzia do ukrywania niedogodności lokalizacji wakacyjnej to sygnał, że giganci tech przestali wierzyć w wartość autentyczności. Zamiast budować więź z użytkownikiem poprzez realne korzyści, Google serwuje nam creepy narrację o zazdrosnym smartfonie i instruktaż manipulacji obrazem. W świecie, gdzie AI potrafi już niemal wszystko, największym wyzwaniem dla Google nie będzie dopracowanie algorytmów, ale odnalezienie kompasu etycznego, który nie pozwoli im na tworzenie kampanii budzących u odbiorców dreszcz zażenowania zamiast chęci zakupu. Pixel 10 to potężne narzędzie, ale sposób, w jaki jest sprzedawane, sugeruje, że Google coraz bardziej traci kontakt z tym, jak realni ludzie chcą korzystać z technologii w swoim codziennym życiu.
Źródło: The Verge AI
Udostępnij

Komentarze

Loading...