Technologia4 min czytaniaArs Technica

Pozew: „Incognito Mode” w Perplexity to „oszustwo”

P
Redakcja Pixelift0 views
Udostępnij
Pozew: „Incognito Mode” w Perplexity to „oszustwo”

NurPhoto / Contributor | NurPhoto

Każde zapytanie skierowane do wyszukiwarki Perplexity, nawet w trybie Incognito, trafia wraz z pełną historią czatu oraz danymi osobowymi bezpośrednio do Google i Mety – tak wynika z pozwu zbiorowego złożonego przeciwko technologicznemu start-upowi. Dokumentacja sądowa ujawnia, że obietnice prywatności to w rzeczywistości „fikcja”, a wbudowane trackery reklamowe, takie jak Meta Pixel czy Google Ads, działają jak cyfrowy podsłuch. Skala naruszeń jest ogromna, ponieważ użytkownicy często powierzają systemom AI dane wrażliwe: od informacji finansowych i podatkowych, po intymne szczegóły dotyczące stanu zdrowia. Pozew wskazuje, że Perplexity aktywnie zachęca do przesyłania dokumentów medycznych, które następnie – wraz z adresem e-mail i identyfikatorami pozwalającymi na personalizację – są udostępniane gigantom reklamowym. Co istotne, problem dotyczy zarówno darmowych użytkowników, jak i subskrybentów wersji płatnej. Dla twórców i profesjonalistów korzystających z AI w codziennej pracy to jasny sygnał ostrzegawczy: tryby prywatne w narzędziach generatywnych mogą nie zapewniać realnej ochrony. Wyciek promptów zawierających tajemnice handlowe czy dane klientów do zewnętrznych sieci reklamowych staje się realnym zagrożeniem prawnym i wizerunkowym. W dobie wyścigu zbrojeń AI, ochrona własności intelektualnej i danych prywatnych wymaga dziś od użytkownika znacznie większej nieufności wobec zapewnień dostawców oprogramowania.

Nowoczesna technologia wyszukiwania AI
Wyszukiwarki AI obiecują nową jakość interakcji, ale za kulisami mogą kryć się poważne naruszenia prywatności.

Iluzja anonimowości w trybie Incognito

Dla wielu użytkowników **Incognito Mode** był gwarancją, że ich zapytania nie zostaną powiązane z ich tożsamością ani zapisane w historii. Pozew twierdzi jednak, że tryb ten to „sham” (pozór), który w żaden sposób nie chroni przed udostępnianiem rozmów firmom **Meta** i **Google**. Nawet płatni subskrybenci, którzy aktywowali tę funkcję, mieli być narażeni na przesyłanie ich treści wraz z adresami e-mail i innymi identyfikatorami pozwalającymi na ich bezpośrednią personalizację. Analiza przeprowadzona przy użyciu narzędzi deweloperskich wykazała, że **Perplexity** przesyła nie tylko początkowe prompty, ale również pytania pomocnicze generowane przez system, na które klika użytkownik. W przypadku osób nieposiadających konta sytuacja wygląda jeszcze gorzej — ich rozmowy mają być udostępniane poprzez unikalny adres URL, dający osobom trzecim, w tym **Meta** i **Google**, pełny wgląd w całą historię czatu.

Mechanizm cichej inwigilacji

Kluczem do całego procederu są ukryte trackery reklamowe, które pozew nazywa „technologią podsłuchu przeglądarkowego”. W kodzie wyszukiwarki **Perplexity** zidentyfikowano takie narzędzia jak **Facebook Meta Pixel**, **Google Ads** oraz **Google Double Click**. Co więcej, firma ma wykorzystywać **Conversions API** od **Meta** — technologię zaprojektowaną jako obejście (workaround) dla użytkowników, którzy świadomie blokują śledzenie przez standardowe pixele.
  • Facebook Meta Pixel: śledzi interakcje użytkownika i przesyła dane o konwersjach do systemów reklamowych Meta.
  • Google Ads i Double Click: zintegrowane systemy pozwalające na profilowanie użytkowników na podstawie ich zapytań w wyszukiwarce AI.
  • Conversions API: zaawansowane narzędzie Meta, które pozwala na przesyłanie danych bezpośrednio z serwera, omijając blokady w przeglądarkach.
Skala problemu jest ogromna, ponieważ system **Perplexity** jest zaprojektowany tak, by zachęcać do pogłębionej interakcji. Gdy użytkownik pyta o poważne kwestie, np. „Jaki jest najlepszy sposób leczenia raka wątroby?”, AI sugeruje przesłanie wyników badań, skanów czy planów leczenia. Jeśli takie dane trafią do systemów **Google** i **Meta**, mogą stać się podstawą do serwowania reklam, które pozew opisuje jako „przytłaczające, niepokojące, a często wręcz szkodliwe fizycznie”.
Dane cyfrowe i ich ochrona
Prywatne dane użytkowników są przesyłane za pomocą trackerów, o których istnieniu wielu nie miało pojęcia.

Prawne konsekwencje i brak transparentności

Pozew zbiorowy obejmuje okres od **7 grudnia 2022 roku** do **4 lutego 2026 roku**. Skarżący domagają się nie tylko odszkodowań, które mogą przekroczyć **5 000 USD** za każde naruszenie, ale także nakazu zaprzestania tych praktyk oraz zwrotu zysków uzyskanych z bezprawnego wykorzystania danych. Co istotne, pozew nie obejmuje subskrybentów planów **Perplexity Pro** i **Perplexity Max**, ponieważ powód nie korzystał z tych taryf i nie może reprezentować ich interesów. Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest celowe ukrywanie polityki prywatności. W przeciwieństwie do konkurentów, takich jak **Google** czy **Bing**, **Perplexity** nie umieszcza linku do swojej polityki na stronie głównej. Użytkownik musi jej aktywnie szukać, a nawet wtedy nie dowie się o konkretnych trackerach. Zamiast tego firma informuje jedynie, że nie honoruje sygnałów „do not block” i ostrzega, że próby blokowania narzędzi śledzących mogą wpłynąć na jakość usług.

Giganci odpierają zarzuty

Reakcja oskarżonych firm jest przewidywalna, choć rzuca światło na systemową odpowiedzialność w ekosystemie tech. Rzecznik **Google** stwierdził, że to firmy korzystające z ich narzędzi są odpowiedzialne za informowanie użytkowników o zbieraniu danych. Zaznaczył również, że domyślnie dane przesyłane do **Google Analytics** nie identyfikują osób, a firma posiada surowe zasady przeciwko reklamowaniu się w oparciu o wrażliwe informacje. Niemniej jednak, dowody przedstawione w pozwie sugerują, że bariery te są nieszczelne. Jeśli AI staje się naszym powiernikiem w sprawach finansowych, podatkowych czy zdrowotnych, to standardy ochrony muszą wykraczać poza generyczne deklaracje w regulaminach. **John Doe** zaznacza w pozwie, że gdyby wiedział o przesyłaniu pełnych transkrypcji jego rozmów do **Meta** i **Google**, nigdy nie powierzyłby platformie danych o finansach swojej rodziny. Obecna sytuacja **Perplexity** to sygnał ostrzegawczy dla całej branży AI. Model biznesowy oparty na darmowym dostępie w zamian za dane, który zdominował erę Web 2.0, w dobie sztucznej inteligencji staje się ekstremalnie ryzykowny. Użytkownicy wchodzą z modelami językowymi w relacje znacznie bardziej intymne i szczegółowe niż z tradycyjną wyszukiwarką. Jeśli okaże się, że „tryb incognito” w narzędziach AI to jedynie marketingowa fasada, może to doprowadzić do trwałego kryzysu zaufania, którego nie naprawią nawet najbardziej zaawansowane aktualizacje modeli. Wyrok w tej sprawie prawdopodobnie zdefiniuje nowe standardy transparentności, których branża AI nie będzie mogła już ignorować.
Źródło: Ars Technica
Udostępnij

Komentarze

Loading...