Zwiastun The Backrooms łączy grozę creepypasty z prestiżowym horrorem od A24

Foto: Engadget
Siedemdziesiąt trzy miliony wyświetleń na YouTube wystarczyły, aby zaledwie 20-letni Kane Parsons, znany szerzej jako Kane Pixels, przeskoczył z niszowego Blendera prosto do prestiżowego studia A24. Pierwszy zwiastun pełnometrażowej adaptacji „The Backrooms” udowadnia, że internetowa creepypasta o nieskończonych, żółtych korytarzach i lęku przed przestrzeniami liminalnymi ewoluowała w pełnoprawny horror typu elevated horror. Projekt zyskał ogromny kredyt zaufania w branży, co potwierdza obsada: na ekranie zobaczymy zdobywcę Oscara Chiwetela Ejiofora oraz gwiazdę festiwalu w Cannes, Renate Reinsve. Dla użytkowników i twórców cyfrowych to jasny sygnał, że granica między amatorską twórczością na platformach społecznościowych a Hollywood ostatecznie się zatarła. Parsons, idąc śladami Markipliera i jego „Iron Lung”, pokazuje, że unikalna wizja wizualna i umiejętność budowania napięcia w Internecie są dziś najskuteczniejszą przepustką do globalnej dystrybucji kinowej. Sukces „The Backrooms” może otworzyć drzwi kolejnym niezależnym artystom 3D, przekształcając viralowe trendy w trwałe elementy popkultury, które redefiniują estetykę współczesnego kina grozy. To już nie tylko internetowa ciekawostka, ale początek nowej ery, w której algorytmy YouTube stają się najbardziej wpływowymi łowcami talentów dla największych studiów filmowych.
Kiedy w 2019 roku na 4chanie pojawił się wpis opisujący nieskończony labirynt żółtych, pustych biur z brzęczącymi świetlówkami, nikt nie przypuszczał, że ta internetowa legenda stanie się fundamentem dla prestiżowego kina grozy. Najnowszy zwiastun The Backrooms, produkcji studia A24, udowadnia jednak, że granica między internetowym viralem a ambitnym horrorem typu „elevated horror” właśnie przestała istnieć. Projekt, który narodził się w wyobraźni nastolatka pracującego w darmowym oprogramowaniu 3D, zyskał właśnie twarze oscarowych gigantów i estetykę godną najlepszych produkcji gatunkowych ostatnich lat.
To nie jest kolejna tania próba monetyzacji internetowej mody. Za kamerą stanął Kane Parsons, znany w sieci jako Kane Pixels. Ten zaledwie dwudziestoletni twórca, który ze względu na wiek nie może jeszcze legalnie kupić alkoholu w USA, stał się sensacją cztery lata temu. Jego pierwszy krótkometrażowy film osadzony w uniwersum Backrooms, stworzony niemal w całości w programie Blender, wygenerował ponad 73 miliony wyświetleń w serwisie YouTube. Parsons udowodnił wtedy, że potrafi budować klaustrofobiczną atmosferę i lęk przed przestrzeniami liminalnymi przy użyciu domowego komputera. Teraz, wspierany przez budżet A24, przenosi swoją wizję na wielki ekran, zachowując przy tym surowy, niepokojący styl, który przyniósł mu sławę.
Gwiazdorska obsada w labiryncie nicości
Największym zaskoczeniem dla branży filmowej jest kaliber talentu aktorskiego zaangażowanego w projekt. W roli głównej zobaczymy Chiwetela Ejiofora, laureata Oscara znanego z ról w 12 Years a Slave oraz Serenity. Obecność aktora tej klasy sugeruje, że scenariusz wykracza daleko poza proste straszenie potworami czającymi się w ciemnościach. Obok niego na ekranie pojawi się Renate Reinsve, gwiazda nagrodzona w Cannes, którą niedawno mogliśmy podziwiać w Sentimental Value. Taki dobór obsady jasno wskazuje na kierunek, w którym podąża A24 – studio chce przekształcić cyfrowy folklor w dramat psychologiczny o egzystencjalnym lęku.
Czytaj też

Zwiastun filmu mistrzowsko operuje kontrastem między „czystą” estetyką korporacyjnych korytarzy a narastającym poczuciem zagrożenia. Parsons, który wcześniej eksperymentował z horrorem aktorskim w serii The Oldest Room, wykazuje się tu niezwykłą dojrzałością wizualną. The Backrooms w jego wydaniu to nie tylko puste pokoje; to powolne budowanie napięcia (tzw. slow-burn horror), w którym największym wrogiem jest sama przestrzeń i jej nienaturalna, powtarzalna struktura. Reżyser wykorzystuje nasze pierwotne lęki przed zgubieniem się w miejscu, które wydaje się znajome, a jednocześnie całkowicie obce.
Nowa fala internetowych twórców w Hollywood
Sukces Parsonsa nie jest odosobnionym przypadkiem, ale częścią szerszego trendu, w którym twórcy internetowi przejmują stery w branży kinowej. Warto wspomnieć o Markiplierze, który samodzielnie sfinansował produkcję i dystrybucję kinową adaptacji gry niezależnej Iron Lung. Jednak to Parsons, dzięki współpracy z A24, ma szansę na dotarcie do najbardziej wymagającej publiczności festiwalowej. Jego przejście z amatorskiego tworzenia w Blenderze do reżyserowania nominowanych do Oscara aktorów to dowód na to, że tradycyjne bariery wejścia do Hollywood ulegają zatarciu na rzecz czystego talentu wizualnego i siły społeczności internetowej.
- Reżyseria: Kane Parsons (Kane Pixels)
- Główne role: Chiwetel Ejiofor, Renate Reinsve
- Studio: A24
- Geneza: Creepypasta o przestrzeniach liminalnych z 4chan
- Technologia: Ewolucja od animacji w Blenderze do pełnoprawnej produkcji live-action
Warto również zwrócić uwagę na rosnącą popularność tematyki liminalnej w kinie światowym. The Backrooms będzie musiało zmierzyć się z inną nadchodzącą produkcją – adaptacją gry Exit 8 autorstwa Genki Kawamury. O ile jednak Exit 8 koncentruje się na powtarzalności tokijskiego metra i jest mocno ograniczone mechaniką gry, o tyle Parsons ma znacznie większe pole do popisu. Backrooms jako koncept jest amorficzny, co pozwala na rozwinięcie autorskiej narracji i pogłębienie mitologii, którą Parsons zaczął budować w swoich krótkich metrażach na YouTube.

Technologia i lęk przed niekończącą się pustką
Kluczem do sukcesu oryginalnych filmów Parsonsa była ich autentyczność. Wykorzystanie Blendera pozwoliło mu na stworzenie obrazów, które wyglądały jak stare nagrania z kamer VHS – ziarniste, niedoskonałe i przez to niesamowicie realistyczne. W wersji kinowej ta estetyka zostaje podniesiona do rangi sztuki operatorskiej. The Backrooms od A24 wydaje się zachowywać ten charakterystyczny styl „found footage”, ale wzbogaca go o profesjonalne oświetlenie i scenografię, co potęguje uczucie dyskomfortu. To horror, który nie potrzebuje nagłych skoków napięcia (jump scares), by wywołać dreszcze – wystarczy sam widok nieskończonego szeregu identycznych drzwi.
„Trudno uwierzyć, że twórca, który zaczynał od prostych animacji w sypialni, teraz zarządza planem z takimi nazwiskami jak Ejiofor. To pokazuje, że w erze cyfrowej to unikalna wizja, a nie staż w branży, staje się najcenniejszą walutą.”
Analizując zwiastun i dotychczasowy dorobek Parsonsa, można zaryzykować tezę, że The Backrooms stanie się dla pokolenia Z tym, czym dla milenialsów było The Blair Witch Project. To film, który bierze coś, co żyło w zakamarkach internetu i nadaje temu fizyczną, niemal namacalną formę. Połączenie surowej energii twórcy internetowego z wyrafinowaniem studia A24 może zaowocować jednym z najbardziej unikalnych doświadczeń kinowych dekady. Parsons nie tylko adaptuje historię – on definiuje nowy język wizualny horroru, w którym największym potworem jest brak wyjścia z nielogicznej, sterylnej rzeczywistości.
Więcej z kategorii Technologia
Podobne artykuły

Szkoła zmuszona do wymiany toalet po tym, jak uczniowie spłukiwali w nich Vapes
7h
RFK Jr. chce, aby Amerykanie używali peptydów wycofanych ze względów bezpieczeństwa
7h
Dinosaur Polo Club wydaje nową grę kooperacyjną za darmo
7h





