Pozew: „Incognito Mode” w Perplexity to „oszustwo”

NurPhoto / Contributor | NurPhoto
Każde zapytanie skierowane do wyszukiwarki Perplexity, nawet w trybie Incognito, trafia wraz z pełną historią czatu oraz danymi osobowymi bezpośrednio do Google i Mety – tak wynika z pozwu zbiorowego złożonego przeciwko technologicznemu start-upowi. Dokumentacja sądowa ujawnia, że obietnice prywatności to w rzeczywistości „fikcja”, a wbudowane trackery reklamowe, takie jak Meta Pixel czy Google Ads, działają jak cyfrowy podsłuch. Skala naruszeń jest ogromna, ponieważ użytkownicy często powierzają systemom AI dane wrażliwe: od informacji finansowych i podatkowych, po intymne szczegóły dotyczące stanu zdrowia. Pozew wskazuje, że Perplexity aktywnie zachęca do przesyłania dokumentów medycznych, które następnie – wraz z adresem e-mail i identyfikatorami pozwalającymi na personalizację – są udostępniane gigantom reklamowym. Co istotne, problem dotyczy zarówno darmowych użytkowników, jak i subskrybentów wersji płatnej. Dla twórców i profesjonalistów korzystających z AI w codziennej pracy to jasny sygnał ostrzegawczy: tryby prywatne w narzędziach generatywnych mogą nie zapewniać realnej ochrony. Wyciek promptów zawierających tajemnice handlowe czy dane klientów do zewnętrznych sieci reklamowych staje się realnym zagrożeniem prawnym i wizerunkowym. W dobie wyścigu zbrojeń AI, ochrona własności intelektualnej i danych prywatnych wymaga dziś od użytkownika znacznie większej nieufności wobec zapewnień dostawców oprogramowania.

Iluzja anonimowości w trybie Incognito
Dla wielu użytkowników **Incognito Mode** był gwarancją, że ich zapytania nie zostaną powiązane z ich tożsamością ani zapisane w historii. Pozew twierdzi jednak, że tryb ten to „sham” (pozór), który w żaden sposób nie chroni przed udostępnianiem rozmów firmom **Meta** i **Google**. Nawet płatni subskrybenci, którzy aktywowali tę funkcję, mieli być narażeni na przesyłanie ich treści wraz z adresami e-mail i innymi identyfikatorami pozwalającymi na ich bezpośrednią personalizację. Analiza przeprowadzona przy użyciu narzędzi deweloperskich wykazała, że **Perplexity** przesyła nie tylko początkowe prompty, ale również pytania pomocnicze generowane przez system, na które klika użytkownik. W przypadku osób nieposiadających konta sytuacja wygląda jeszcze gorzej — ich rozmowy mają być udostępniane poprzez unikalny adres URL, dający osobom trzecim, w tym **Meta** i **Google**, pełny wgląd w całą historię czatu.Mechanizm cichej inwigilacji
Kluczem do całego procederu są ukryte trackery reklamowe, które pozew nazywa „technologią podsłuchu przeglądarkowego”. W kodzie wyszukiwarki **Perplexity** zidentyfikowano takie narzędzia jak **Facebook Meta Pixel**, **Google Ads** oraz **Google Double Click**. Co więcej, firma ma wykorzystywać **Conversions API** od **Meta** — technologię zaprojektowaną jako obejście (workaround) dla użytkowników, którzy świadomie blokują śledzenie przez standardowe pixele.- Facebook Meta Pixel: śledzi interakcje użytkownika i przesyła dane o konwersjach do systemów reklamowych Meta.
- Google Ads i Double Click: zintegrowane systemy pozwalające na profilowanie użytkowników na podstawie ich zapytań w wyszukiwarce AI.
- Conversions API: zaawansowane narzędzie Meta, które pozwala na przesyłanie danych bezpośrednio z serwera, omijając blokady w przeglądarkach.

Prawne konsekwencje i brak transparentności
Pozew zbiorowy obejmuje okres od **7 grudnia 2022 roku** do **4 lutego 2026 roku**. Skarżący domagają się nie tylko odszkodowań, które mogą przekroczyć **5 000 USD** za każde naruszenie, ale także nakazu zaprzestania tych praktyk oraz zwrotu zysków uzyskanych z bezprawnego wykorzystania danych. Co istotne, pozew nie obejmuje subskrybentów planów **Perplexity Pro** i **Perplexity Max**, ponieważ powód nie korzystał z tych taryf i nie może reprezentować ich interesów. Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest celowe ukrywanie polityki prywatności. W przeciwieństwie do konkurentów, takich jak **Google** czy **Bing**, **Perplexity** nie umieszcza linku do swojej polityki na stronie głównej. Użytkownik musi jej aktywnie szukać, a nawet wtedy nie dowie się o konkretnych trackerach. Zamiast tego firma informuje jedynie, że nie honoruje sygnałów „do not block” i ostrzega, że próby blokowania narzędzi śledzących mogą wpłynąć na jakość usług.Giganci odpierają zarzuty
Reakcja oskarżonych firm jest przewidywalna, choć rzuca światło na systemową odpowiedzialność w ekosystemie tech. Rzecznik **Google** stwierdził, że to firmy korzystające z ich narzędzi są odpowiedzialne za informowanie użytkowników o zbieraniu danych. Zaznaczył również, że domyślnie dane przesyłane do **Google Analytics** nie identyfikują osób, a firma posiada surowe zasady przeciwko reklamowaniu się w oparciu o wrażliwe informacje. Niemniej jednak, dowody przedstawione w pozwie sugerują, że bariery te są nieszczelne. Jeśli AI staje się naszym powiernikiem w sprawach finansowych, podatkowych czy zdrowotnych, to standardy ochrony muszą wykraczać poza generyczne deklaracje w regulaminach. **John Doe** zaznacza w pozwie, że gdyby wiedział o przesyłaniu pełnych transkrypcji jego rozmów do **Meta** i **Google**, nigdy nie powierzyłby platformie danych o finansach swojej rodziny. Obecna sytuacja **Perplexity** to sygnał ostrzegawczy dla całej branży AI. Model biznesowy oparty na darmowym dostępie w zamian za dane, który zdominował erę Web 2.0, w dobie sztucznej inteligencji staje się ekstremalnie ryzykowny. Użytkownicy wchodzą z modelami językowymi w relacje znacznie bardziej intymne i szczegółowe niż z tradycyjną wyszukiwarką. Jeśli okaże się, że „tryb incognito” w narzędziach AI to jedynie marketingowa fasada, może to doprowadzić do trwałego kryzysu zaufania, którego nie naprawią nawet najbardziej zaawansowane aktualizacje modeli. Wyrok w tej sprawie prawdopodobnie zdefiniuje nowe standardy transparentności, których branża AI nie będzie mogła już ignorować.Więcej z kategorii Technologia
Podobne artykuły

Po przegranej w sądzie RFK Jr. zwiększa swoje wpływy w panelu CDC ds. szczepionek
6 kwi
Steven Spielberg wciąż planuje nakręcić horror: „Kiedyś to zrobię”
6 kwiSąd apelacyjny USA: New Jersey nie może zakazać rynków prognostycznych Kalshi
6 kwi



