Artemis II, najodważniejsza misja NASA od pokoleń, wyrusza w stronę Księżyca

Stephen Clark/Ars Technica
8,8 miliona funtów ciągu wygenerowanego przez rakietę Space Launch System (SLS) oficjalnie przywróciło erę załogowej eksploracji głębokiego kosmosu. Z Kennedy Space Center na Florydzie wystartowała misja Artemis II, niosąc czteroosobową załogę — trzech Amerykanów i Kanadyjczyka — w kierunku Księżyca. To pierwszy raz od zakończenia programu Apollo w 1972 roku, kiedy ludzie opuścili niską orbitę okołoziemską, korzystając z najpotężniejszego systemu nośnego w historii, przewyższającego swoimi parametrami legendarną rakietę Saturn V. Dowódca Reid Wiseman oraz astronauci Victor Glover, Christina Koch i Jeremy Hansen spędzą w kosmosie dziewięć dni. Choć misja nie zakłada lądowania na Srebrnym Globie, statek Orion wykona manewr „free return” i oddali się od Ziemi na rekordową odległość 406 840 kilometrów. Kluczowym elementem wyprawy jest przetestowanie systemów podtrzymywania życia oraz manualnego sterowania, co stanowi fundament dla planowanego na 2028 rok lądowania w ramach misji Artemis IV. Dla sektora technologii kreatywnych i inżynierii to sygnał, że rywalizacja o dominację w kosmosie, w którą zaangażowane są firmy takie jak SpaceX czy Blue Origin, wchodzi w decydującą fazę. Sukces Artemis II udowadnia, że infrastruktura NASA jest gotowa do transportu ludzi w najdalsze zakątki układu, otwierając drogę do stałej obecności człowieka poza orbitą ziemską. Kolejnym krokiem milowym będzie wodowanie kapsuły na Pacyfiku, zaplanowane na 10 kwietnia.
W środę o godzinie 18:35 czasu EDT (22:35 UTC) ludzkość wykonała najbardziej zdecydowany krok w stronę głębokiego kosmosu od ponad pół wieku. Z historycznego kompleksu startowego 39B w Kennedy Space Center na Florydzie wystartowała misja Artemis II, niosąc na pokładzie czteroosobową załogę, która jako pierwsza od 1972 roku opuści niską orbitę okołoziemską, by udać się w kierunku Księżyca. To nie tylko test technologii, ale manifestacja ambicji NASA w nowym wyścigu kosmicznym, w którym stawką jest trwała obecność człowieka poza Ziemią.
Sercem operacji jest Space Launch System (SLS) — najpotężniejsza rakieta, jaką kiedykolwiek zbudowano dla załogowych lotów kosmicznych. Mierząca 98 metrów konstrukcja, napędzana czterema silnikami RS-25 na ciekły wodór oraz dwoma dodatkowymi boosterami na paliwo stałe, wygenerowała przy starcie oszałamiające 8,8 miliona funtów ciągu. Liczba ta deklasuje legendarną rakietę Saturn V z ery Apollo, co czyni SLS nowym królem ciężkiego transportu orbitalnego.
Pionierska załoga i dziewięciodniowy sprawdzian
Na szczycie tego kolosa, w kapsule Orion, zasiadło troje Amerykanów i jeden Kanadyjczyk. Dowódcą misji jest Reid Wiseman, 50-letni kapitan marynarki wojennej i doświadczony pilot testowy. Obok niego w kokpicie znajdują się: pilot Victor Glover, specjalistka misji Christina Koch oraz kanadyjski astronauta Jeremy Hansen. Ich zadanie jest precyzyjnie określone: przetestować systemy podtrzymywania życia i manewrowania w warunkach rzeczywistych, zanim NASA podejmie próbę lądowania na powierzchni Srebrnego Globu.
Czytaj też
Misja potrwa dziewięć dni i nie przewiduje lądowania — na ten etap przyjdzie poczekać do misji Artemis IV, planowanej obecnie na 2028 rok. Obecny lot ma na celu weryfikację trajektorii powrotnej (tzw. „free return trajectory”), która wykorzystuje grawitację Księżyca jako procę, by bez użycia dodatkowego paliwa skierować statek z powrotem ku Ziemi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w poniedziałek 6 kwietnia załoga znajdzie się w odległości 406 840 kilometrów od naszej planety — dalej niż jakikolwiek człowiek w historii.

Manualne stery w erze cyfrowej automatyzacji
Jednym z najbardziej krytycznych elementów misji Artemis II jest demonstracja operacji zbliżania się i manewrowania (rendezvous and proximity operations). Około trzy i pół godziny po starcie, po oddzieleniu się od górnego stopnia rakiety SLS, Victor Glover przejmie ręczną kontrolę nad Orionem. Choć statek jest zaprojektowany do lotu autonomicznego, NASA wymaga od pilotów biegłości w manualnym sterowaniu wszystkimi sześcioma stopniami swobody (przesunięcia i obroty).
To podejście różni się od filozofii stosowanej w statkach Crew Dragon firmy SpaceX. Jak zauważył Glover, o ile pojazdy SpaceX są projektowane tak, by ich obsługa była intuicyjna niczym gra wideo, kokpit Oriona przypomina bardziej klasyczne myśliwce F/A-18 Super Hornet, z fizycznymi kontrolerami obrotowymi i translacyjnymi. Co ciekawe, z powodu braku dalmierza w tej konkretnej misji, astronauci będą oceniać odległość od rakiety „na oko”, wykorzystując kamery i własną percepcję wielkości obiektów za oknem.
- Systemy sterowania: Hybryda tradycyjnych kontrolerów fizycznych i nowoczesnych interfejsów cyfrowych.
- Zadanie załogi: Podejście do górnego stopnia rakiety na odległość zaledwie 10 metrów w celu przetestowania sterowności kapsuły.
- Bezpieczeństwo: Załoga pełni rolę „głównego systemu unikania zagrożeń” podczas manewrów zbliżeniowych.
Ryzyko wpisane w powrót na Księżyc
NASA nie ukrywa, że Artemis II to misja o wysokim profilu ryzyka. Amit Kshatriya, zastępca administratora NASA, podkreślił, że kluczowym punktem kontrolnym będzie weryfikacja systemu podtrzymywania życia po przeciążeniach startowych. Jeśli parametry nie będą idealne, agencja jest gotowa przerwać misję i sprowadzić załogę na Ziemię przed skierowaniem się w stronę Księżyca. „Nie zaryzykujemy lotu na Księżyc, jeśli nie będziemy mieli pewności co do wydajności systemów” — stwierdził Kshatriya.

Po wykonaniu pętli wokół Księżyca, Orion powróci w ziemską atmosferę z prędkością około 25 000 mil na godzinę (7 mil na sekundę). To ekstremalne wyzwanie dla osłony termicznej, która musi wytrzymać temperatury towarzyszące tak gwałtownemu hamowaniu. Finał misji — wodowanie w Oceanie Spokojnym u wybrzeży Kalifornii — zaplanowano na 10 kwietnia. Sukces Artemis II otworzy drogę do budowy stacji Gateway i współpracy z firmami takimi jak SpaceX, Blue Origin oraz Axiom Space przy lądownikach i nowych skafandrach księżycowych.
Można odnieść wrażenie, że Artemis II to nie tylko test techniczny, ale przede wszystkim polityczny i strategiczny fundament pod nową erę eksploracji. NASA, dysponując budżetem rzędu 100 miliardów dolarów zainwestowanych w program Artemis w ciągu ostatnich dwóch dekad, znajduje się obecnie w bezpośredniej konkurencji z Chinami. Wyścig o dominację na południowym biegunie Księżyca właśnie wszedł w swoją najbardziej gorącą fazę. Artemis II to sygnał, że era, w której Księżyc był jedynie odległym punktem na niebie, bezpowrotnie się kończy — staje się on kolejnym przystankiem dla ziemskiej cywilizacji.
Więcej z kategorii Technologia
Podobne artykuły

Nvidia udostępnia poprawkę skracającą czas oczekiwania na „kompilację shaderów” w grach PC
6h
Slackbot – inteligentny asystent i przyszłość komunikacji w Slack
20h
Ten zestaw narzędzi DeWalt kupisz niemal 50% taniej na Amazon – osobiście go polecam
31 mar





