David Sacks nie jest już carrem ds. AI i Crypto w White House

Foto: Digital photo illustration of David Sacks with crypto coins.
Zaledwie 130 dni – tyle dokładnie wynosi limit pracy w charakterze specjalnego pracownika rządowego (SGE), który wyczerpał David Sacks, kończąc tym samym swoją misję jako „car” ds. AI i kryptowalut w Białym Domu. Miliarder i inwestor venture capital, będący dotąd głównym architektem polityki technologicznej administracji Donalda Trumpa, został przesunięty do Rady Doradców ds. Nauki i Technologii (PCAST). Choć Sacks deklaruje, że zmiana pozwoli mu na szersze doradztwo, jego odejście z bezpośredniego centrum decyzyjnego następuje w atmosferze politycznych kontrowersji i krytyki ze strony środowisk konserwatywnych. Przetasowanie kadrowe wprowadza do PCAST gigantów branży, takich jak Jensen Huang, Mark Zuckerberg czy Marc Andreessen, co sygnalizuje nową fazę kształtowania globalnych standardów technicznych. Dla użytkowników i twórców technologii oznacza to przejście od agresywnych prób centralizacji przepisów – które Sacks forsował m.in. poprzez próby blokowania stanowych regulacji AI – w stronę modelu doradczego, opartego na współpracy z liderami Big Tech. Zmiana ta może osłabić dotychczasowe, radykalne dążenia do ujednolicenia prawa w USA, otwierając przestrzeń dla bardziej zróżnicowanych regulacji lokalnych. Nowy układ sił w Waszyngtonie pokazuje, że bezpośredni wpływ jednostek na politykę AI ustępuje miejsca kolektywnemu głosowi największych korporacji technologicznych świata.
W świecie technologii i wielkiej polityki personalia rzadko bywają kwestią przypadku, zwłaszcza gdy mowa o stanowiskach, które mają kształtować przyszłość sztucznej inteligencji. David Sacks, miliarder, inwestor venture capital i jeden z najbardziej wpływowych głosów Doliny Krzemowej w Waszyngtonie, oficjalnie przestał pełnić funkcję specjalnego doradcy prezydenta Donalda Trumpa ds. AI i kryptowalut. Ta zmiana, choć ubrana w retorykę "wyczerpania limitu czasu pracy", niesie ze sobą znacznie głębsze implikacje dla kierunku, w jakim zmierza amerykańska polityka cyfrowa.
Sacks, będący kluczowym architektem agresywnych inicjatyw legislacyjnych administracji w obszarze AI, ujawnił swoją nową rolę w wywiadzie dla Bloomberg Television. Jego status jako Special Government Employee (SGE) pozwalał mu na łączenie pracy w sektorze prywatnym z doradztwem rządowym, ale z wyraźnym ograniczeniem czasowym do 130 dni. Fakt, że Sacks pozostawał na stanowisku przez ponad rok, budził liczne pytania o podstawy prawne jego aktywności. Teraz jednak "car AI" przenosi się do President’s Council of Advisors on Science and Technology (PCAST), gdzie jako współprzewodniczący ma zajmować się szerszym spektrum zagadnień technologicznych.
Nowa rola w cieniu gigantów technologii
Przejście Sacksa do PCAST nie jest degradacją w tradycyjnym sensie, ale wyraźnym przesunięciem akcentów. Rada ta, wzmocniona ostatnio przez takie nazwiska jak Mark Zuckerberg, Marc Andreessen, Jensen Huang (szef Nvidii) oraz Sergey Brin (współzałożyciel Google), staje się swoistym "super-organem" doradczym. Drugim współprzewodniczącym rady został Michael Kratsios, szef Biura Polityki Naukowej i Technologicznej Białego Domu.
Czytaj też
Sacks podkreśla, że jego nowa rola będzie koncentrować się na formułowaniu rekomendacji bezpośrednio dla prezydenta i biur wykonawczych, a nie na koordynowaniu działań agencji federalnych. "Będziemy studiować problemy i przedstawiać zalecenia" – stwierdził Sacks, co sugeruje przejście od bezpośredniego zarządzania procesami legislacyjnymi do roli strategicznego myśliciela. Jednak dla branży AI to sygnał, że dotychczasowy, niezwykle scentralizowany model zarządzania polityką technologiczną przez jednego "cara" ulega rozproszeniu na rzecz szerszego grona liderów Big Tech.

Polityczne koszty agresywnej agendy
Choć oficjalnym powodem odejścia ze stanowiska specjalnego doradcy jest limit dni roboczych, trudno ignorować polityczny bagaż, jaki Sacks zgromadził w ostatnich miesiącach. Jako "car AI" dążył do wprowadzenia odgórnego, federalnego zakazu tworzenia stanowych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Ta próba narzucenia tzw. preemption (pierwszeństwa prawa federalnego) spotkała się z gwałtownym oporem nie tylko ze strony demokratów, ale przede wszystkim republikańskich gubernatorów i populistycznego skrzydła ruchu MAGA.
Krytycy, tacy jak Michael Toscano z Institute for Family Studies, nie szczędzą Sacksowi ostrych słów. Zarzucają mu, że wciągnął administrację w niepotrzebną wojnę kulturową z własnym elektoratem i zablokował proste zwycięstwa legislacyjne, jak choćby te dotyczące bezpieczeństwa dzieci w sieci. Agresywne forsowanie interesów Doliny Krzemowej kosztem lokalnej autonomii stanów sprawiło, że wiele inicjatyw technologicznych Białego Domu stało się "politycznie toksycznych".
- Nieudana próba wprowadzenia federalnego prymatu nad prawem stanowym w obszarze AI.
- Konflikt z populistycznym skrzydłem partii w kwestiach regulacji Big Tech.
- Oskarżenia o przedkładanie interesów inwestorów venture capital nad bezpieczeństwo społeczne.
- Publiczna krytyka prezydenta w kwestiach polityki zagranicznej (Iran) na łamach podcastu All In.
Strategia przesunięć w administracji Trumpa
Analizując odejście Sacksa, należy spojrzeć na szerszy kontekst personalny drugiej administracji Trumpa. Prezydent wypracował specyficzny model zarządzania kryzysowego: zamiast dymisjonować kontrowersyjnych urzędników, przesuwa ich na inne, mniej eksponowane lub bardziej teoretyczne stanowiska. Przykładem może być Mike Waltz, który po aferze "Signal-gate" trafił do ONZ, czy Kristi Noem, przeniesiona do inicjatywy "Shield of the Americas" po kontrowersjach w Resorcie Bezpieczeństwa Krajowego.

Dla Sacksa PCAST może być bezpieczną przystanią, która pozwoli mu zachować wpływ na prezydenta, jednocześnie zdejmując z niego odpowiedzialność za codzienne starcia w Kongresie. Jednak fakt, że w tej samej radzie zasiądą teraz najwięksi gracze branży, jak Jensen Huang czy Zuckerberg, oznacza, że głos Sacksa nie będzie już jedynym, który dociera do Oval Office w sprawach technologii. To koniec ery "cara" i początek ery kolektywnego doradztwa gigantów.
Z perspektywy globalnego rynku technologii, zmiana ta oznacza, że amerykańska polityka AI może stać się mniej przewidywalna, ale bardziej podatna na wpływy korporacyjne różnych grup interesu. David Sacks, mimo zmiany wizytówki, pozostaje w grze, jednak jego "agresywny framework" dla AI będzie musiał teraz przejść przez filtr znacznie szerszego grona doradców, którzy nie zawsze podzielają jego wizję całkowitej deregulacji i federalnej dominacji nad stanami.
Więcej z kategorii Sztuczna inteligencja
Podobne artykuły

ChatGPT nie będzie flirtować: „niegrzeczny tryb” odstrasza inwestorów wedle raportu
10h
Luka w umiejętnościach AI staje się faktem – power userzy zyskują przewagę
25 mar
Meta zwalnia setki pracowników, inwestując miliardy dolarów w AI
25 mar





