Technologia4 min czytaniaArs Technica

Naukowcy wciąż bez odpowiedzi: dlaczego nie ma już gigantycznych dragonflies?

P
Redakcja Pixelift0 views
Udostępnij
Naukowcy wciąż bez odpowiedzi: dlaczego nie ma już gigantycznych dragonflies?

Foto: VitaSerendipity

Siedemdziesiąt centymetrów rozpiętości skrzydeł i masa 100 gramów – takimi parametrami cechowała się *Meganeuropsis permiana*, gigantyczna praca-ważka sprzed 300 milionów lat. Przez ostatnie trzy dekady nauka tłumaczyła istnienie tych kolosów hipotezą ograniczenia tlenowego (*oxygen constraint hypothesis*), zakładającą, że spadek poziomu tlenu w atmosferze z 30% do obecnych 21% uniemożliwił owadom osiąganie dużych rozmiarów ze względu na niewydolny system tchawek. Najnowsze badania zespołu prof. Edwarda Snellinga, opublikowane w magazynie „Nature”, obalają jednak tę elegancką teorię, dowodząc, że przyczyna karłowacenia owadów leży zupełnie gdzie indziej. Badacze przeanalizowali 44 gatunki współczesnych owadów o skrajnie różnych masach – od mikroskopijnych po potężne chrząszcze *Goliathus albosignatus*. Wykorzystując transmisyjny mikroskop elektronowy (*transmission electron microscope*), wykonali ponad 1300 zdjęć mięśni lotnych, by zmierzyć gęstość objętościową tracheoli. Okazało się, że system dostarczania tlenu u dużych owadów wcale nie wypełnia ich ciał do granic możliwości, co oznacza, że fizjologia nie stanowi bariery dla gigantyzmu. Dla użytkowników i twórców technologii biomimetycznych to sygnał, że ewolucyjne ograniczenia rozmiarów mogą wynikać z czynników zewnętrznych, takich jak pojawienie się drapieżnych ptaków czy zmiany termiczne, a nie z błędów w „projekcie” układu oddechowego. Odkrycie to redefiniuje nasze rozumienie granic biologicznej wydajności i otwiera nowy rozdział w badaniach nad ewolucją ziemskiej fauny.

Mit niewydolnego systemu tchawek

Kluczem do zrozumienia problemu jest sposób, w jaki owady dostarczają tlen do swoich mięśni. W przeciwieństwie do ssaków, nie posiadają one płuc ani zamkniętego układu krwionośnego transportującego tlen. Zamiast tego polegają na systemie tchawek, które zaczynają się od otworów w pancerzu (przetchlinek) i rozgałęziają się w coraz cieńsze rurki, aż po mikroskopijne **tracheole**. To właśnie w tych najcieńszych zakończeniach tlen musi pokonać ostatnią barierę drogą pasywnej dyfuzji, która jest procesem powolnym.
Skamieniałość prehistorycznego owada
Prehistoryczne owady, takie jak Meganeuropsis permiana, osiągały rozmiary współczesnych jastrzębi, co przez lata przypisywano wysokiemu stężeniu tlenu w atmosferze.
Zwolennicy starej hipotezy argumentowali, że im większy owad, tym więcej miejsca w jego ciele muszą zajmować rurki oddechowe, by dostarczyć tlen do mięśni. W pewnym momencie system ten miałby stać się tak rozbudowany, że tchawek byłoby więcej niż samych włókien mięśniowych, co uniemożliwiłoby latanie. Zespół Snellinga postanowił sprawdzić tę teorię, analizując **44 gatunki owadów** o masie różniącej się od siebie aż 10 000 razy – od maleńkiego **Trioza erytreae** (0,334 mg) po potężnego chrząszcza **Goliathus albosignatus** (7,74 g). Wykorzystując transmisyjne mikroskopy elektronowe, naukowcy wykonali **1320 wysokorozdzielczych zdjęć** mięśni skrzydeł. Wyniki były zaskakujące: u owadów o masie 0,5 mg tracheole zajmowały zaledwie **0,47%** objętości mięśni. U okazów o masie 5 gramów wartość ta wzrosła jedynie do **0,83%**. Nawet przy ogromnym skoku masy ciała, przestrzeń zajmowana przez system oddechowy wzrosła zaledwie 1,8-krotnie, pozostając daleko poniżej progu wydolnościowego.

Anatomiczny zapas gigantów

Aby ostatecznie obalić hipotezę tlenową, badacze przeprowadzili ekstrapolację swoich wyników na prehistorycznego giganta **Meganeuropsis permiana**. Z ich obliczeń wynika, że przy masie 100 gramów, tracheole tego owada zajmowałyby zaledwie około **1%** objętości mięśni lotnych. Nawet przyjmując najbardziej pesymistyczne warianty statystyczne, wartość ta nie przekroczyłaby 3%. Dla porównania, kapilary krwionośne u ptaków i ssaków zajmują około 10% objętości tkanek serca i mięśni.
Zbliżenie na strukturę współczesnej ważki
Współczesne owady posiadają ogromny zapas wydolnościowy w swoim systemie oddechowym, co sugeruje, że to nie brak tlenu ogranicza ich rozmiary.
Analiza czułości przeprowadzona na modelu fizjologicznym szarańczy wykazała, że wystarczyłoby zaledwie trzykrotne zwiększenie gęstości tchawek (z 0,6% do 1,8%), aby czterokrotnie zwiększyć wydajność dostarczania tlenu. Taka zmiana nie wpłynęłaby znacząco na moc mechaniczną mięśni. Oznacza to, że ewolucja gęstszej sieci oddechowej byłaby dla owadów "tania" i efektywna. Dlaczego więc dzisiaj nie widzimy ciem czy ważek wielkości gołębi?

Presja drapieżników i bariery termiczne

Jeśli to nie tlen jest barierą, nauka musi szukać odpowiedzi w ekologii i mechanice ciała. Jedną z najbardziej przekonujących teorii jest pojawienie się **powietrznych kręgowców**. Około 135 milionów lat temu dane kopalne pokazują wyraźne rozdzielenie maksymalnej wielkości skrzydeł owadów od poziomów tlenu w atmosferze. Zbiega się to w czasie z ewolucją ptaków, a później nietoperzy. Wielkie, ociężałe owady, powoli nabierające prędkości, stały się idealnym, wysokoenergetycznym celem dla zwinnych drapieżników. Bycie gigantem przestało się po prostu opłacać. Kolejnym czynnikiem może być przegrzewanie się organizmu. Latanie generuje ogromne ilości ciepła. Wraz ze wzrostem rozmiaru ciała, stosunek powierzchni do objętości maleje, co utrudnia chłodzenie. Owad wielkości jastrzębia mógłby dosłownie ugotować się od środka podczas intensywnego machania skrzydłami. W paleozoiku gęstsza atmosfera mogła sprzyjać lepszemu odprowadzaniu ciepła, co było kluczowe dla przetrwania gigantów. Nie można też pominąć trudności związanych z linieniem. Owady muszą regularnie zrzucać swój twardy egzoszkielet, by rosnąć. Przez krótki czas po zrzuceniu starej powłoki ich ciała są miękkie i podatne na odkształcenia. O ile napięcie powierzchniowe pozwala utrzymać strukturę małego chrząszcza, o tyle grawitacja mogłaby zmiażdżyć miękkie ciało gigantycznego bezkręgowca, zanim jego nowy pancerz zdążyłby stwardnieć.

Nowe horyzonty w badaniu fizjologii

Mimo że zespół Snellinga wykazał ogromny zapas miejsca w systemie tracheoli, badacze przyznają, że nie sprawdzili jeszcze "górnej części" układu oddechowego – dużych worków powietrznych, które działają jak miechy, tłocząc powietrze do wnętrza ciała. To właśnie badanie ewolucji tych struktur za pomocą zaawansowanej technologii rentgenowskiej (synchrotronowej) ma być kolejnym krokiem w zrozumieniu granic wzrostu owadów. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by worki powietrzne przywróciły do łask hipotezę ograniczenia tlenowego. Jak zauważa Snelling, wszelkie ograniczenia w górnej części układu mogą być łatwo skompensowane przez inwestycje w gęstszą sieć tracheoli, na co owady mają mnóstwo miejsca. Odkrycie to redefiniuje nasze spojrzenie na ewolucję bezkręgowców i sugeruje, że natura nie jest ograniczona prostymi parametrami chemicznymi atmosfery, lecz skomplikowaną grą między drapieżnictwem, termodynamiką a czystą wytrzymałością materiałów. Gigantyczne ważki nie zniknęły, bo zabrakło im tchu – zniknęły, bo świat stał się dla nich zbyt niebezpiecznym i gorącym miejscem.
Źródło: Ars Technica
Udostępnij

Komentarze

Loading...