Technologia5 min czytaniaArs Technica

Trump zwołuje „God Squad”, aby obejść Endangered Species Act i zwiększyć wydobycie ropy

P
Redakcja Pixelift0 views
Udostępnij
Trump zwołuje „God Squad”, aby obejść Endangered Species Act i zwiększyć wydobycie ropy

Julie Dermansky/Corbis via Getty Images

Zaledwie 51 osobników – tyle liczy populacja krytycznie zagrożonego gatunku wieloryba, który stał się punktem zapalnym w bezprecedensowym sporze o granice eksploatacji surowców. Administracja Donalda Trumpa zwołała posiedzenie Endangered Species Committee, znanego jako „God Squad”, by rozważyć całkowite zawieszenie przepisów Endangered Species Act dla operacji paliwowych w Zatoce Meksykańskiej. To radykalny krok, po który w blisko półwiecznej historii panelu sięgano zaledwie dwukrotnie, a po raz pierwszy w dziejach argumentem jest bezpośrednie bezpieczeństwo narodowe. Sekretarz obrony Pete Hegseth domaga się zwolnienia wszystkich federalnych działań związanych z wydobyciem ropy i gazu z rygorów środowiskowych, co ma być odpowiedzią na rosnące ceny energii. Decyzja ta budzi ogromne kontrowersje, ponieważ amerykańska produkcja ropy już teraz utrzymuje się na rekordowych poziomach, a dotychczasowe przepisy wymagały jedynie minimalizacji wpływu na naturę, nie zakazując wierceń. Dla globalnego sektora kreatywnego i technologicznego sytuacja ta jest sygnałem drastycznej zmiany priorytetów w zarządzaniu zasobami naturalnymi. Praktyczne implikacje dla użytkowników i firm oznaczają potencjalne przyspieszenie wielkich projektów infrastrukturalnych kosztem standardów ESG, co może wymusić przedefiniowanie strategii zrównoważonego rozwoju. Ignorowanie procedur i pomijanie opinii ekspertów przy tak drastycznych interwencjach tworzy niebezpieczny precedens, w którym doraźny interes ekonomiczny zyskuje absolutny priorytet nad nieodwracalnymi skutkami biologicznymi.

Administracja Donalda Trumpa zdecydowała się na krok, który w świecie ochrony środowiska uchodzi za rozwiązanie ostateczne. Wykorzystując rzadko stosowany mechanizm prawny, Biały Dom zwołał specjalny panel, potocznie nazywany "God Squad" (Endangered Species Committee), aby rozważyć całkowite zawieszenie przepisów Endangered Species Act w odniesieniu do wszystkich operacji związanych z paliwami kopalnymi w Zatoce Meksykańskiej. Oficjalnym powodem tej bezprecedensowej decyzji jest bezpieczeństwo narodowe, co stawia interesy energetyczne w bezpośrednim konflikcie z przetrwaniem zagrożonych gatunków.

Stawka jest niezwykle wysoka. Decyzja ta może przypieczętować los żółwi morskich oraz krytycznie zagrożonego gatunku wieloryba, którego populacja liczy obecnie zaledwie 51 osobników. Choć panel istnieje od niemal pół wieku, w całej swojej historii tylko dwukrotnie zdecydował się na uchylenie restrykcji ochronnych. Tym razem jednak administracja dąży do objęcia wyłączeniem całej gałęzi przemysłu wydobywczego na wodach federalnych, co czyni ten ruch największym atakiem na fundamenty ochrony przyrody w historii USA.

Bezpieczeństwo narodowe jako tarcza dla przemysłu naftowego

Kluczowym argumentem w tej batalii stało się pismo skierowane do sądu przez administrację Trumpa, w którym Sekretarz Obrony Pete Hegseth domaga się zwolnienia wszystkich federalnych działań związanych z ropą i gazem w Zatoce Meksykańskiej z wymogów ochrony środowiska. Argumentacja opiera się na "względach bezpieczeństwa narodowego", co ma pozwolić na ominięcie standardowych procedur dowodowych. Sekretarz Spraw Wewnętrznych Doug Burgum, ogłaszając spotkanie komitetu, nie przedstawił jednak szczegółowych projektów ani konkretnych przesłanek, które uzasadniałyby tak nadzwyczajne działanie.

Eksperci branżowi i prawnicy zwracają uwagę na pewien paradoks. Produkcja ropy w Stanach Zjednoczonych utrzymuje się na rekordowo wysokim poziomie, a w ubiegłym roku firmy działające w Zatoce Meksykańskiej wydobywały średnio 1,9 miliona baryłek dziennie. Wszystko to odbywało się przy zachowaniu dotychczasowych standardów Endangered Species Act, które nakładają na operatorów obowiązek minimalizowania wpływu na faunę, ale rzadko całkowicie blokują wydobycie. Twierdzenie, że nagłe zniesienie tych barier jest niezbędne dla przetrwania państwa, budzi więc uzasadniony sceptycyzm analityków.

Platforma wiertnicza na oceanie
Eksploatacja złóż w Zatoce Meksykańskiej ma zostać wyłączona spod rygorów ochrony gatunkowej.

Mechanizm "God Squad" i historyczne precedensy

Nazwa "God Squad" nie jest przypadkowa – panel ten posiada niemal boską moc decydowania o tym, czy dany gatunek może zostać skazany na wymarcie w imię wyższego dobra publicznego. Komitet składa się z kluczowych urzędników państwowych, w tym szefów Departamentu Spraw Wewnętrznych, Departamentu Rolnictwa, Armii, Rady Doradców Ekonomicznych, EPA oraz NOAA. Został powołany przez Kongres w 1978 roku jako "bezpiecznik" po słynnym sporze dotyczącym tamy Tellico Dam i maleńkiej ryby zwanej snail darter.

  • 1978: Utworzenie komitetu jako reakcja na wyrok Sądu Najwyższego nakazujący ochronę gatunków "za wszelką cenę".
  • Skład: Wysokiej rangi urzędnicy federalni podejmujący decyzję w trybie zbliżonym do procesu sądowego.
  • Kryteria: Brak "rozsądnej i roztropnej" alternatywy oraz przewaga korzyści publicznych nad stratami przyrodniczymi.
  • Historia: Tylko dwie przyznane dotąd zgody na wyłączenie (dotyczące tamy w siedlisku żurawi oraz wycinki lasów w Oregonie).

W obecnym scenariuszu administracja Trumpa zamierza jednak pominąć etap przesłuchań dowodowych, co profesor Zygmunt Plater z Boston College Law School nazywa "antytezą sposobu, w jaki ten komitet pracował w przeszłości". Zamiast analizować konkretny przypadek, gdzie dobro ludzkie jest desperacko zagrożone, rząd próbuje wprowadzić systemowe ułatwienie dla całego sektora energetycznego.

Morska fauna w niebezpieczeństwie
Decyzje panelu mogą wpłynąć na populację wielorybów, których pozostało jedynie 51 osobników.

Polityka "Drill, Baby, Drill" w praktyce

Działania te są bezpośrednią realizacją obietnic wyborczych i platformy "drill, baby, drill". Już pierwszego dnia po powrocie do urzędu, Donald Trump ogłosił "Krajowy Stan Zagrożenia Energetycznego", instruując Sekretarza Spraw Wewnętrznych do zwoływania "God Squad" co najmniej raz na kwartał. Celem jest identyfikacja i usuwanie przeszkód w infrastrukturze energetycznej, które wynikają z wdrażania Endangered Species Act oraz Marine Mammal Protection Act.

Presja na zwiększenie wydobycia wzrosła po skoku cen paliw, który nastąpił po autoryzowanych przez Trumpa uderzeniach na Iran w lutym. W tym samym miesiącu Bureau of Ocean Energy Management zatwierdziło projekt głębokowodnych wierceń o wartości 5 miliardów dolarów. Szeroki zakres wnioskowanego wyłączenia może jednak sprawić, że będzie ono łatwiejsze do podważenia w sądzie. Daniel Farber z UC Berkeley zauważa, że choć administracja "idzie na całość", to tak rozległe żądanie jest znacznie bardziej podatne na ataki prawne niż precyzyjnie celowany wniosek dotyczący konkretnej inwestycji.

Można postawić tezę, że obecne starcie przed Endangered Species Committee to nie tylko spór o ropę czy wieloryby, ale fundamentalny test trwałości amerykańskiego prawa ochrony przyrody. Jeśli argument o bezpieczeństwie narodowym zostanie uznany bez przedstawienia twardych dowodów na brak alternatyw, mechanizm "God Squad" przestanie być "ostatnią deską ratunku", a stanie się standardowym narzędziem polityki przemysłowej. To z kolei oznaczałoby, że ochrona bioróżnorodności staje się opcjonalna zawsze wtedy, gdy koliduje z bieżącymi celami ekonomicznymi administracji.

Źródło: Ars Technica
Udostępnij

Komentarze

Loading...