OpenAI zamyka aplikację Sora i anuluje wart 1 mld dolarów kontrakt z Disney

Foto: Two woolly mammoths walking towards the camera in a snow-covered landscape in an AI-generated image
Zaledwie 1,4 miliona dolarów przychodu wygenerowanego przez Sora, w zestawieniu z niemal 2 miliardami dolarów zarobionymi przez ChatGPT, przypieczętowało los najbardziej medialnego generatora wideo ostatnich lat. OpenAI oficjalnie zamyka projekt Sora i wycofuje się z wartej miliard dolarów współpracy z Disneyem, która miała umożliwić użytkownikom legalne tworzenie treści z postaciami takimi jak Myszka Miki czy Yoda. Decyzja ta oznacza całkowite wstrzymanie rozwoju narzędzi do generacji wideo na rzecz projektów związanych z robotyką oraz autonomicznymi agentami AI, zdolnymi do wykonywania fizycznych zadań w świecie rzeczywistym. Dla globalnej branży kreatywnej to moment oddechu, ale i sygnał ostrzegawczy. Eksperci wskazują, że Sora okazała się „finansową czarną dziurą”, generującą ogromne koszty przy jednoczesnych problemach z prawami autorskimi i dezinformacją. Choć Disney zapowiada poszukiwanie innych partnerów technologicznych, OpenAI wyraźnie zmienia kurs przed planowanym wejściem na giełdę, stawiając na technologie o większym potencjale komercyjnym. Użytkownicy profesjonalni tracą dostęp do platformy, która miała zrewolucjonizować Hollywood, co pokazuje, że nawet najbardziej spektakularne innowacje mogą przegrać z twardą ekonomią i ryzykiem prawnym. Technologia stojąca za Sorą nie zostanie jednak porzucona – posłuży teraz jako fundament do trenowania systemów sterujących robotami nowej generacji.
sztucznej inteligencji OpenAI" />Koniec miliardowego sojuszu z Disneyem
Jednym z najbardziej spektakularnych skutków tej decyzji jest upadek partnerstwa z **The Walt Disney Company**. Umowa, zawarta w grudniu, miała trwać trzy lata i pozwalać użytkownikom na legalne wykorzystywanie własności intelektualnej giganta rozrywki. Dzięki niej w materiałach generowanych przez AI mogły pojawiać się tak ikoniczne postacie jak **Myszka Miki** czy **Yoda** z sagi Star Wars. Był to pierwszy przypadek, gdy wielkie studio filmowe zdecydowało się na licencjonowanie swoich zasobów firmie technologicznej zajmującej się AI, co miało uciszyć spory dotyczące praw autorskich. Mimo ogromnej skali finansowej porozumienia, agencja Reuters donosi, że przed jego zerwaniem między podmiotami nie doszło do żadnych faktycznych transferów pieniężnych. Rzecznik Disneya w oficjalnym komunikacie zaznaczył, że firma szanuje decyzję OpenAI o wycofaniu się z biznesu wideo i zamierza szukać innych platform, które pozwolą na odpowiedzialne korzystanie z technologii bez naruszania praw własności intelektualnej. Dla branży filmowej, która obawiała się, że AI zastąpi talenty i rzemiosło, nagły odwrót OpenAI jest chwilowym oddechem ulgi, choć rynek nie znosi próżni.Ekonomia kontra ambicja: Dlaczego Sora poległa?
Choć **Sora** budziła zachwyt wizualny, jej model biznesowy okazał się nie do utrzymania. Dane rynkowe dostarczone przez firmę **Sensor Tower** rzucają światło na brutalną rzeczywistość finansową: od momentu premiery platforma wygenerowała zaledwie **1,4 miliona dolarów** przychodu netto z aplikacji. W tym samym czasie flagowy produkt firmy, **ChatGPT**, przyniósł oszałamiające **1,9 miliarda dolarów**. Przepaść ta pokazuje, że mimo medialnego szumu, zainteresowanie komercyjne generowaniem wideo przez AI było marginalne w porównaniu do narzędzi tekstowych. Analitycy, w tym Thomas Husson z firmy Forrester, określają projekt mianem "czarnej dziury na zasoby". Wysokie koszty mocy obliczeniowej potrzebnej do renderowania realistycznych klipów nie przekładały się na zyski. Dodatkowo platforma borykała się z problemami natury etycznej i prawnej, takimi jak:- Trudności w blokowaniu treści generowanych bez zgody osób trzecich (deepfakes).
- Ryzyko dezinformacji poprzez tworzenie zbyt realistycznych materiałów.
- Ciągłe zarzuty o naruszanie praw autorskich podczas trenowania modeli.






